Zaułki Starego Sieradza, cz. 1 - Ulica Wodna

Układ ulic sieradzkiej starówki, jak uważają historycy, pozostaje niezmienny od czasów lokacyjnych. W perspektywie archeologicznej sprawa ta nie przedstawia się w sposób równie oczywisty i bardzo możliwe, że taki pogląd ulegnie weryfikacji. Mało które miasto powstawało jednorazowo, niejednokrotnie układ lokacyjny nachodził na istniejące już osadnictwo, a poza tym częste pożary sprzyjały wprowadzaniu do przestrzeni miejskiej rozmaitych modyfikacji. O ile dokładny przebieg np. ulicy Wszystkich Świętych w XVI wieku mógł być trochę inny niż obecnej Kolegiackiej, biegła ona przez tą samą okolicę, łącząc Bramę Krakowską z Rynkiem oraz mijając ufundowaną w XIV wieku Farę. Była to jedna z dróg tranzytowych, powielających w obrębie miejskich murów szlaki handlowe, na styku których powstał Sieradz. Szlaki te łączyły Północ z Południem i Zachód ze Wschodem.

Wschodnia część miasta (patrz: strzałka N w prawym górnym rogu!)
Plan miasta Sieradza w Guberni Warszawskiej w Powiecie Sieradzkim położonego,
zdziałany w r. 1823. W. Ziółkowski Mier. Przys.
Ulica Wodna drogą tranzytową nigdy nie była. Zawsze stanowiła podrzędny zaułek o funkcjach gospodarczych, choć można się nią przedostać od ul. Wszystkich Świętych (dzis. Kolegiacka) do ul. Tkaczy (dzis. Sukiennicza), a następnie - powielającej odcinek innego szlaku ul. Grodzkiej, wiodącej na Wschód (chodzi o dzisiejszą Zamkową - dla wygody historycznej narracji będę dalej używał w tekście starych nazw). Taki charakter ul. Wodnej wciąż ma swoje odbicie w architekturze oraz socjotopografii. Najważniejszym, a po prawdzie jedynym zabytkiem, jaki ostał się przy niej (niestety, budynek ucierpiał w wyniku niedawnego pożaru), jest XIX-wieczna synagoga - świadectwo masowego napływu ludności żydowskiej do miast w okresie zaborów. Takie obiekty starano się budować w mało prestiżowych częściach miasta. Sieradz "poniżej skarpy" był wówczas silnie zaludniony przez Żydów, nic więc dziwnego, że dolna część ulicy Wodnej została podczas hitlerowskiej okupacji włączona do getta. Burzliwe dzieje późnej nowożytności oraz czasów najnowszych odłożymy jednak na bok, zgodnie z programem bloga sięgając do historii przedrozbiorowej.

Na gospodarczym zapleczu średniowiecznego miasta pojazdy tego rodzaju musiały być częstym widokiem.
Konie traciły na nierównych nawierzchniach podkowy, dorzucając nieco dodatkowych świadectw swojej bytności...
Hausbuch z 1425 (tzw. Mendel I)
Wprzód geografia. Lokacyjny Sieradz położony jest nad Wartą, na wyciętej w glinie morenowej terasie erozyjnej osiągającej wysokość od 7 do 9 metrów, której stromy stok był jeszcze do niedawna podmywany przez lewobrzeżny dopływ Warty – Żeglinę. Wlała się ona w koryto pozostawione przez Wartę, płynącą tędy do początku XIX wieku, kiedy wielka powódź mocno wpłynęła na stosunki wodne regionu. Ze wschodnich naroży staromiejskiego rynku, stokiem terasy biegną ku dawnej rzece dwie ulice – Zamkowa (w średniowieczu Grodzka), łącząca miasto z położonym za rzeką zamkiem i pełniąca wobec niego funkcje usługowe oraz właśnie Wodna. Najbardziej stromy odcinek tej uliczki zaczyna się za skrzyżowaniem z ulicą Sukienniczą (biegnącą na tyłach wschodniej pierzei rynku), spadek terenu jest jednak widoczny już w niewielkiej odległości od Rynku. Na wyżej zamieszczonym planie z początku XIX wieku koryto rzeki znajduje się w podobnym miejscu co i obecnie "rewitalizowane" starorzecze Żegliny, wydaje się jednak, że jeszcze niewiele wcześniej woda sięgała dużo dalej, poza skrzyżowanie z ul. Podwale. Również skarpa mogła być pierwotnie o wiele bardziej stroma, ale zagadnienie to wymaga badań geomorfologicznych. I to podjętych jak najszybciej, bo roboty ziemne oraz budowlane w tej części miasta nabrały ostatnio przyspieszonego tempa.

Pierwsze osadnictwo w Sieradzu rozlokowało się na niewielkich, piaszczystych wyniesieniach w dolinie rzeki, poniżej terasy. W XIII wieku upadło potężne podgrodzie, leżące nieopodal ówczesnego grodu kasztelańskiego (dziś miejsce tego i następujących po nim założeń obronnych, rezydencjonalnych itd. zwane jest przez mieszkańców Wzgórzem Zamkowym). Połowa tego stulecia przyniosła lokację miasta na prawie średzkim. Osadnictwo zostało przeniesione na przybliżoną wyżej terasę, ale ośrodek o miejskim charakterze powstał tam już wcześniej. Świadczy o tym fundacja zgromadzenia mendykanckiego, jakim są dominikanie, obecni wówczas w Sieradzu - taki zabieg był często spotykany w miastach przedlokacyjnych. Bardzo wymowne są również  źródła archeologiczne. Podczas fazy uważanej przez badaczy za przedlokacyjną zdążono już wyprodukować co najmniej kilkunastocentymetrową warstwę odpadków. W tym okresie zabudowania wznoszono w sposób w ogóle nie odnoszący się do wykształconego później planu miasta. Badania tej fazy istnienia miasta są więc z jednej strony bardzo istotne, ale z drugiej niezwykle trudne. Dobrze by było, aby podejmujący rozmaite działania inwestorzy zdawali sobie z tego sprawę, nie utrudniając pracy archeologom.

Fotografia Łukasza Piotrowskiego z marca 2013, przedstawiająca widok ulicy Wodnej
od starorzecza Żegliny. Zdjęcie ma już w tym momencie charakter archiwalny,
ponieważ rewitalizacja tego obszaru całkowicie go przekształciła.
Z tych właśnie względów trudno powiedzieć, jakie funkcje pełnił obszar ulicy Wodnej w czasach przed-, lub wczesnolokacyjnych. Najwięcej tzw. śladów osadnictwa przyniosły badania odcinka bliższego Rynkowi. Jeśli powyżej sklepu "Mix osiedlowy" znajdują się jeszcze nienaruszone struktury archeologiczne, to kto wie, czy najdawniejsza przeszłość tej ulicy wciąż nie czeka na swojego odkrywcę. 

W pewnym momencie, zapewne około lokacji (połowa XIII w.), warstwę mierzwy pokryła warstwa faszyny. To najstarsza nawierzchnia odkryta na ulicy Wodnej. Gałęzie, przeważnie drzew iglastych, grube na 1-5 cm, leżały równolegle, mniej więcej zgodnie z obecną osią tej ulicy. Taki układ dyli budzi wątpliwości, czy nawierzchnia nie stanowi śladu po zupełnie innym, prostopadłym do naszego zaułka trakcie - gałęzie składające się na nawierzchnie tego typu układano bowiem raczej w poprzek osi ulicy. W niektórych miejscach konstrukcję stabilizowały mocno wbite w ziemię paliki. Potrzeba takiej stabilizacji wynikała z grząskości terenu - na gliniastym podłożu odkładały się organiczne nieczystości, a cały ten obszar był dość podmokły. W podobny sposób umacniano nawierzchnie dróg w obrębie wcześniejszych osad "poniżej skarpy", gdzie występowała również podobna, wczesnośredniowieczna / "przedlokacyjna" ceramika. 

Faszyna na ul. Wodnej.
Fot. J. Śliwiński (prace ratownicze firmy Altamira prowadzone w 2013 r.)
 Bez wątpienia jednak średniowieczny, lokacyjny Sieradz posiadał już ulicę Wodną wychodzącą z południowo-wschodniego narożnika rynku w stronę koryta rzeki. W XV wieku odcinek między rynkiem a skrzyżowaniem z ul. Tkaczy (obecnie Sukiennicza) zwano małą uliczką (parva platea). Uliczka ciągnęła się dalej w dół, ku rzece, jako zauuek eundens ad fluvium deplatea textorum. Przy tym skrzyżowaniu, na ulicy Tkaczy, skupiały się działki należące do tkaczy i kuśnierzy. Obecność zaułka wodnego, zapewniającego dostęp do rzeki, może wydawać się atrakcyjna dla rzemieślników ze względu na ograniczoną przepustowość miejskich wodociągów, młodszych zresztą od przebiegu tej uliczki, inaczej jednak spojrzymy na tę kwestię, jeśli weźmiemy pod uwagę bliskość cmentarza i związany z tym brak możliwości wykopania studni na części z przylegających do ul. Wodnej parcel. Mimo łatwego dostępu do Rynku i głównych szlaków komunikacyjnych, skrzyżowanie Wodnej z ul. Tkaczy znajdowało się w pobocznej części miasta. Jego mieszkańcy określani są przez U. Sowinę jako „popadający w biedę” – często zaciągali pożyczki, których nie mogli spłacić, by w końcu sprzedać tanią nieruchomość i na dobre zniknąć z kart ksiąg miejskich.

Mierzwa wśród gałązek - codzienność średniowiecznej ul. Wodnej.
Fot. M. Szymański (prace ratownicze firmy Altamira prowadzone w 2013 r.)
Użytkowanie ulicy w średniowiecznym mieście wiązało się z silnym narastaniem warstw odpadków. Pomimo srogich kar, gnój powstały w wyniku domowego chowu zwierząt, głównie świń, ale również koni i bydła, wyrzucano przed dom. To samo dotyczyło innych śmieci, np. odpadów produkcyjnych oraz kuchennych. Przykładowo, pozostałością po pracowniach skórniczych, funkcjonujących w pobliżu skrzyżowania z ul. Tkaczy, są liczne ścinki skóry, odnajdywane w tej części ulicy, natomiast fragmenty naczyń glinianych oraz kości zwierzęcych występują masowo - co jest zresztą typowe dla archeologii czasów historycznych. W efekcie kolejne nawierzchnie niknęły pod kilkudziesięcioma centymetrami mierzwy. Mieszczanie starali się przeciwdziałać trudnościom komunikacyjnym, przerzucając nad kałużami dranice oraz wysypując rozmaite odpadki drewniane. Wreszcie, koniecznym okazywało się położenie nowej nawierzchni. W "późniejszym" późnym średniowieczu pozom użytkowy małej uliczki Wodnej wyłożono solidniejszą konstrukcją z ułożonych równolegle dranic, być może spoczywających na solidnych belkach, tzw. legarach. Obecność legarów udało się potwierdzić w nawarstwieniach nowożytnych, datowanych na XVI i XVII wiek (wyższe poziomy uległy zniszczeniu wskutek wyrównywania terenu pod późniejszy bruk kamienny - tzw. kocie łby). Również i ta nawierzchnia zniknęła pod kolejnymi poziomami odpadków. Zanieczyszczenie ulicy sprawiało, że nawierzchnia traciła uznanie mieszkańców miasta i była stopniowo rozbierana. Po opłukaniu z gnoju, solidniejsze dranice znajdowały z pewnością bardziej godne zastosowanie. Mniej stabilne elementy konstrukcyjne butwiały pod wpływem wilgoci oraz ulegały rozkładowi. Tak powstawały dziury, utrudniające ruch, łatane poprzez zapełnianie odpadami drewnianymi.

Nowożytna nawierzchnia ul. Wodnej złożona z dranic zalegających na legarach.
Fot. J. Śliwiński (prace ratownicze firmy Altamira prowadzone w 2013 r.)
Liczne nierówności ulicy, podobnie jak dzisiaj, prowadziły do uszkodzeń obuwia oraz środków transportu. Potykając się, nietrudno o zgubę - być może w ten właśnie sposób zgubiony został gdzieś na przełomie średniowiecza i nowożytności duży, żelazny klucz. Ciężki przedmiot szybko zapadł się w grząskiej, śmierdzącej mierzwie i nie został już odnaleziony przez właściciela. Świadectwem utrudnień komunikacyjnych są zaś niektóre z fragmentów obuwia oraz końskie podkowy. Pojazdy ciągnięte przez zwierzęta ulicą Wodną dostawały się na tyły przyrynkowych posesji oraz do warsztatów i domków stojących przy ul. Tkaczy, z pewnością korzystano również z przytoczonego już skrótu łączącego ul. Wszystkich Świętych z ul. Grodzką. Analizując komunikację ul. Wodną w dawnych czasach, nie można stracić z oczu funkcji, która znalazła odbicie w jej nazwie. Wodociągi zostały w Sieradzu zainstalowane na przełomie XV i XVI wieku, lecz tak jak w innych miastach nie były w stanie zaspokoić wszystkich potrzeb rozwijającego się rzemiosła. W czasach nowożytnych, gdy woda drewnianymi rurami bywała dostarczana nawet do poszczególnych budynków, wciąż ogromne znaczenie miały studnie oraz dostęp do cieku wodnego. Ulica Wodna nie była jedynym zaułkiem, służącym zaopatrzeniu w wodę - we wschodniej części miasta było ich kilka, jeden np. biegł między domami stojącymi przy ul. Tkaczy, a nie brakowało ich również między domami stojącymi przy ul. Grodzkiej. Dostęp do wody umożliwiał również inne niezbędne w życiu codziennym działania, np. pranie. Ciekawym przykładem wykorzystywania ul. Wodnej jest ołowiany ciężarek rybacki, jaki pozyskano z nawarstwień wczesnonowożytnych. Warto zwrócić uwagę, że w 1558 roku Sieradz otrzymał prawo połowu ryb „we wszystkich rzekach i strugach, znajdujących się w obrębie granic miasta”, wcześniej zastrzeżone dla królewskich urzędników, czerpiących zysk z udzielania możliwości połowów konkretnym osobom. Kto wie czy to nie wtedy któryś z mieszczan, zapalony wędkarz, wykazał się nadmiernym entuzjazmem i stracił w mierzwie ul. Wodnej swój ciężarek?

Przykłady znalezisk zabytków metalowych z ul. Wodnej (stan przed konserwacją).
Fot. M. Szymański (prace ratownicze firmy Altamira prowadzone w 2013 r.)

Stromy stok skarpy, nad którą stoi lokacyjny Sieradz, zapewniał wraz z potężną rzeką, jaką była wówczas Warta, dostateczną ochronę - wznoszenie tu solidnych fortyfikacji mijało się z celem, dzięki czemu zaułki wodne mogły powstawać dość swobodnie. Niektóre z nich przechodziły przez "przejścia w murze", mające tu raczej charakter furtki w płocie. Znaczna stromizna utrudniała dostęp do wody, a także wpływała na charakter nawierzchni. Niestety, nie wiadomo nic o ulicy Wodnej poniżej ul. Tkaczy. Prawdopodobnie do wody prowadziło wygodne zejście - mógł znajdować się tam pomost. Niedogodności stromizny starano się niekiedy zmniejszać poprzez formowanie zbocza w schody - powszechnie znanym przykładem będą warszawskie Kamienne Schodki. O tego rodzaju udogodnieniach pisze Urszula Sowina w książce, do której poniżej odsyłam.

W tym miejscu opowieść się urywa. O tym, w którym miejscu urwie się historia innych fragmentów Starego Sieradza, zadecydują mieszkańcy, ale przede wszystkim inwestorzy. W wielu miejscach już zadecydowali i niejedna opowieść nigdy nie zostanie już opowiedziana...


Literatura

Tekst opracowałem na bazie mojego wystąpienia na konferencji "A milszą mi rozkoszą podróż niż przybycie", zorganizowanej przez Studenckie Koło Naukowe Historyków UŁ 15-17 listopada 2013.

Informacje archeologiczne udostępnił mi Jakub Śliwiński, właściciel firmy Altamira, który przeprowadził na ul. Wodnej badania ratownicze w sierpniu i wrześniu 2013 roku.

Informacje historyczne o ul. Wodnej w późnym średniowieczu:
U. Sowina, Sieradz. Układ przestrzenny i społeczeństwo miasta w XV-XVI w., Warszawa-Sieradz 1991

O zaopatrzeniu miast w wodę można poczytać w:
U. Sowina, Woda i ludzie w mieście późnośredniowiecznym i wczesnonowożytnym. Ziemie polskie z Europą w tle, Warszawa 2009

Natomiast informacje dotyczące późniejszych dziejów Sieradza, oraz fotografie ulicy Wodnej z XX wieku, można znaleźć na bardzo interesującej stronie Łukasza Piotrowskiego.

Komentarze

  1. To bardzo interesujący rys odległych dziejów Sieradza - miasta w którym zdarzyło mi się urodzić.
    Burzliwe i mało przychylne zbiegi historii (dawnej i współczesnej) miasta odarły je z wielu istotnych elementów struktury o charakterze zabytkowym. A przecież nie da się zaprzeczyć, że był miastem znaczącym w dziejach Polski.
    Pięknie byłoby gdyby Sieradz z lat 50 został odrestaurowany i taki nie tknięty pozostał ze swoim małomiasteczkowym urokiem do dziś. A nowa substancja mogłaby go otaczać tworząc rozsądnie planowaną zabudowę.
    Dzisiaj to marzenie mogłoby się ziścić, ale już za późno. Nie chcę przez to powiedzieć, że obecna przebudowa - "rewitalizacja" nie dodaje splendoru miastu, choć nieco znikształca jego starą duszę.
    P.s. Dzieciństwo spędziłem mieszkając na tzw. "Rogatce" w budyku już nieistniejącym (kam. przy ul.Kościuszki 25).
    Pozdrawiam urodzonych w Sieradzu.
    A.L.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rycerze i mieszczanie: mieszkańcy Widawy w XV wieku

Tożsamość bez abstrakcji. Ożywić i zabezpieczyć przestrzeń zabytkową! - konferencja Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej

Późnośredniowieczny gródek w Jeziorsku i jego użytkownicy