poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Militia Siradiensis, cz. 4 - Broń mieszczan sieradzkich (przegląd)

Człowiek wolny to człowiek zbrojny. Indywidualne posiadanie broni daje możliwość zapewnienia bezpieczeństwa własnej rodzinie i dobytkowi, a powszechność zjawiska pozwala całemu społeczeństwu obronę swoich praw przed zakusami tych, którzy na nie dybią - nawet, jeśli stanowią oni rządzącą w kraju bądź regionie elitę. W średniowieczu doskonale zdawano sobie z tego sprawę, a zagrożeń nie brakowało. Na własnym orężu poddanych opierała się zbrojna potęga państw feudalnych. To samo dotyczyło miast, struktur dużo mniejszych, ale zorganizowanych w najwyższym stopniu. Posiadanie broni było obowiązkiem każdego obywatela, swoje arsenały utrzymywać zobowiązane były również cechy. Na konkretne jej typy zapotrzebowanie generowały ogólne przemiany wojskowości, ale także działające bractwa strzeleckie oraz trendy panujące w szkołach fechtunku. Spośród ludności miejskiej rekrutowała się znaczna część wojsk zaciężnych i najemnych, zwłaszcza piechoty, znanej nam dobrze z książki T. Grabarczyka. Ponadto niektórzy mieszczanie, w związku z posiadanymi gruntami lub pełnioną funkcją, byli zobowiązani do służby rycerskiej, wymagającej posiadania stosownego rynsztunku. Zmilitaryzowanie ludności owych czasów pogłębiała wielofunkcyjność rozmaitych narzędzi, w razie potrzeby łatwo znajdujących bojowe zastosowanie.
Mieszczanie broniący miasta przed Tatarami.
Legenda św. Jadwigi Śląskiej

Wśród setek zdolnych do noszenia broni i noszących ją w istocie mieszkańców ośrodka miejskiego, jakim był Sieradz w późnym średniowieczu, znajdowała się grupa kilku-kilkunastu osób, należących do straży miejskiej. O ich uzbrojeniu wiadomo tyle samo co o nich samych - brak bezpośrednich źródeł (a może tylko brak obecności w literaturze) każe korzystać z poszlak i analogii. Ocalałe do dzisiejszych czasów spisy broni przechowywanych w arsenałach i ratuszach co poniektórych miast rzucają pewne światło na możliwości wykorzystania poszczególnych jej typów przez interesujące nas jednostki (dla Sieradza dokument taki znamy dopiero z roku 1577). Informacje o późnośredniowiecznym uzbrojeniu w Sieradzu, jakimi dysponujemy, nie pozwalają określić, czy dany przedmiot należał akurat do strażnika. Własną broń, zgodnie z przepisami obowiązującymi w ówczesnych miastach, musiał posiadać w domu każdy obywatel.

"Klasyczny", zbrojny mieszczanin, czy to jako obrońca murów miejskich, czy jako przedstawiciel służb porządkowych, czy jako żołnierz zaciężny, był piechurem. Stąd za broń typową dla mieszczan - i w ogóle stanu trzeciego - zwykło się uznawać w pierwszej kolejności jednosieczną broń białą (również krótką), broń drzewcową służącą do walki pieszej a także - przede wszystkim - kusze, obecne chyba w każdym gospodarstwie domowym i bardzo przydatne w razie oblężenia. Liczne wzmianki wskazują na powszechne wykorzystywanie pałek, maczug, cepów bojowych, toporów i innej broni obuchowej. Definitywne określenie, "czym jest broń mieszczańska", jest tak naprawdę niemożliwe. Często w mieszczańskiej dłoni gościły również miecze, a więc "broń rycerska". Przypadki zobowiązywania niektórych mieszczan do konnej służby rycerskiej, a także zdarzający się wcale nierzadko najemni kawalerzyści pochodzący z miasta, dodatkowo poszerzają zasób oręża, z którego rzeczony stan korzystał. Najpowszechniej jednak korzystał z oręża tańszego niż broń rycerska, a zazwyczaj czynił to pieszo. Stąd również uzbrojenie ochronne przedstawiało często piechotne standardy. Głowy chroniono hełmami otwartymi, kapalinami, ale również, i to chyba częściej niż się przyjmuje, łebkami. Wśród osłon korpusu dłużej niż u rycerstwa przeżywają się płaty, choć nie brak i nowocześniejszych napierśników oraz kirysów, nieraz uzupełnianych przez kolczugę. O ile było to potrzebne, inwestowano w naręczaki i rękawice; kompletne osłony nóg były zbyteczne. Tarcze piechoty to przede wszystkim duże pawęże, których kształt wciąż sprawdza się w rękach policji pacyfikującej (z mniejszym lub większym powodzeniem) manifestacje; miłośnicy bardziej żywiołowej lub wyrafinowanej walki chętnie korzystali z puklerzy. Nie ma potrzeby rozpisywać się o charakterze tego uzbrojenia i jego przemianach przez całe późne średniowiecze, temat to rozległy i dobrze znany Czytelnikom tego bloga. Warto natomiast zwrócić uwagę na sygnalizowane już niekompletności, jakie dostrzegamy w spisach arsenałów oraz stanu wyposażenia straży miejskich. Być może niedobory własnego sprzętu uzupełniano w razie potrzeby o uzbrojenie znajdujące się w miejskiej zbrojowni. W razie napaści mieszczanie mogli się szybko dozbroić. Strażnicy tym sposobem mogli zakładać na siebie tyle żelaza, ile wymagała specyfika danego działania - rutynowy patrol po mieście, proste asystowanie przy egzekucji lub prace porządkowe, a także obława na niebezpiecznego przestępcę.
Puginał nożowy odkryty na podwórku parceli Rynek 2 w Sieradzu, znajdujący się
w zbiorach Muzeum Okręgowego tegoż miasta.
Rekonstrukcję wykonał Adam Pietrzak z Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej,
natomiast rysunek stanowi dzieło p. Karoliny Rembek z Muzeum Okręgowego w Sieradzu.
Ilustracja do użytku wewnętrznego, powielanie jest niedopuszczalne.
Zdając sobie sprawę z obostrzeń dotyczących dystrybucji wyrobów kowalskich, można założyć, że w Sieradzu kupowano głównie broń miejscowej produkcji, o ile była na miejscu produkowana. Bez wątpienia produkowane były kordy: w 1432 nożownik Maciej z Sieradza sprzedawał je po 8 groszy. Środowisko sieradzkich nożowników słynie również z pierwszej w Polsce wzmianki o wartości szabli, w 1464 zapłacono tu za egzemplarz tej broni 1 florena. Rzemieślnicy ci specjalizowali się w produkowaniu narzędzi, przyborów stołowych oraz broni o oprawie nożowej, nie mieli natomiast uprawnień do produkcji i sprzedaży mieczy oraz tasaków, wyrobów właściwych dla mieczowników. Byc może to jeden z nich wyprodukował puginał nożowy, odkryty w późnośredniowiecznych nawarstwieniach podwórka Rynek 2 w Sieradzu podczas badań Anny Kufel-Dzierzgowskiej w 1995 r. Okaz ten ma nieco ponad 35 cm długości całkowitej i posiada ścięty przy sztychu grzbiet głowni. Trudno powiedzieć, czy dla jego średniowiecznych użytkowników był to nóż, czy kord; dzisiejsi bronioznawcy kordem nie nazwą go przez kilka centymetrów, których brakuje mu do spełnienia kryterium wielkościowego. Bez wątpienia jest to natomiast broń mieszczańska. Noże bojowe noszono do stroju codziennego i często po nie sięgano w nagłych sytuacjach, skąd często władze miejskie zakazywały chodzenia z nimi po mieście. W jednym z drewnianych budynków znajdujących się na Rynku (przed reformami Królestwa Kongresowego rynki miejskie pokryte były zabudową, mieszcząc zarówno budynki użytku publicznego, jak i całe parcele mieszczańskie), datowanym na XVI wiek i na wyrost uznanym niegdyś za ratusz, ta sama Anna Kufel-Dzierzgowska w 1962 r. odkryła długi miecz. Egzemplarz ten, mieszczący się datowaniem w szerokim przedziale XIV-XVI w., miał 118 cm długości całkowitej, posiadał lekko wygięty jelec, gruszkowatą, kanelowaną głowicę i głownię o podwójnym zbroczu. W chwili wydobycia posiadał zachowane relikty okładziny rękojeści z drewna i skóry, z nachodzącymi na głownię skórzanymi taszkami. Te zaokrąglone elementy pokrycia rękojeści chroniły znajdującą się w pochwie głownię przed wilgocią. 
Miecz z XVI-wiecznego budynku stojącego na rynku w Sieradzu.
Rys. Anna Kufel Dzierzgowska, Ratusz sieradzki w świetle wykopalisk...
Na fragmencie kwatery Legendy św. Jadwigi Śląskiej zaznaczona strzałką skórzana taszka.
Bardziej skomplikowany, a więc nie wszędzie opłacalny wyrób mieczy, w XIV wieku nie znalazł dobrej koniunktury w Sieradzu, skoro w 1375 mieczownik Benik z Szadku musiał przenieść się do Kazimierza. To miasto korzystało oczywiście ze znaczenia Krakowa, ośrodka zapewniającego wytwórcom uzbrojenia najlepsze warunki rozwijania interesów i skupiającego najlepszych fachowców tej dziedziny. Tam pracowali najlepsi płatnerze i hełmiarze (ci ostatni posiadali cechy jedynie w Krakowie, Kazimierzu i we Lwowie). . Na prowincji prawdopodobnie wyrobami tego typu, choć dużo mniej doskonałymi, zajmowano się dodatkowo, bez wydzielania odrębnego cechu. W Sieradzu istniał w XV wieku cech kowalski, na kartach historii zapisało się 16-tu jego członków - byli to ludzie stosunkowo zamożni, posiadający domy, zasiadający w ławie i radzie miejskiej. W ich pracowniach mogły powstawać rozmaite elementy zbroi oraz broni. Nie wiadomo, gdzie powstała łebka o wartości 60 groszy, przedmiot rozprawy, jaka odbyła się przed sieradzkim sądem w 1464 roku. Biorąc pod uwagę rok tej sprawy, mogło chodzić już o saladę. Z końca XV wieku pochodzi ołtarz znajdujący się w podominikańskim kościele św. Stanisława w Sieradzu, przedstawiający zdjęcie Chrystusa z krzyża. Czynność tę wykonuje mężczyzna, zapewne strażnik miejski, w typowym dla tego okresu odzieniu, mający na głowie prawdopodobnie hełm - perspektywa, w jakiej został ukazany, utrudnia niestety identyfikację tego elementu, może być to np. kapalin o płytkiej kryzie. Stanisław Muszyński, namiestnik Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej, jako analogię do rozważenia proponuje włoski kapalin z II poł. XV wieku (LINK), znajdujący się w zbiorach Cleveland Museum Of Art. Hełm ten posiada z jednej strony kryzę podniesioną, a z drugiej silnie wyodrębnioną w nakarczek, co zdaje się odpowiadać poniższemu przedstawieniu. 
Chrystus zdjęty z krzyża. Ołtarz z przełomu XV i XVI w., autorstwa ucznia Wita Stwosza,
znajdujący się w podominikańskim kościele pw. św. Stanisława w Sieradzu.
Kowale często zajmowali się również wyrobem i renowacją kusz, owej broni szczególnie u polskich mieszczan poważanej. Na początku XVI wieku kuszę do naprawy kowalowi oddał mieszczanin sieradzki Stanisław; również w pobliskiej Warcie producenci broni strzeleckiej przynależeli do cechu kowalskiego. W 1415 w Sieradzu kusze wykonywał Henryk balistator, w 1444 Mathias arcufex de Siradia. Wykonanie kuszy wymagało zastosowania kilku kategorii surowców - żelaza, poroża i ścięgien zwierzęcych, różnych gatunków drewna. Same łęczyska składały się ze wszystkich tych surowców. Rzadki cis zastępowano w warsztatach jesionem, wiązem i klonem. Łoża wykonywano z jabłoni i gruszy, do produkcji strzał i bełtów zaopatrywano się w drewno świerku i dębu; lotki bełtów produkowano z kolei z drewna lipowego. Kolejne badania archeologiczne w Sieradzu przynoszą znaleziska poszczególnych fragmentów kusz - znamy już żelazną dźwignię spustową i trzy orzechy z poroża, wśród których wyróżnia się egzemplarz o średnicy 4,5 cm, pozyskany przez Marka Urbańskiego podczas prac na Rynku w 2010 r. Warto w tym miejscu przypomnieć, że w roku 1426 w Sieradzu dokonana została wycena kuszy na 60 groszy, co stawia ją wśród droższych samostrzałów. Ceny kusz w Polsce oscylowały między 30. a 64 groszami; zdaniem Jana Szymczaka o kosztowności tego egzemplarza mógł decydować szczególnie silny naciąg. Na przełomie XIV i XV w. upowszechniło się stosowanie w ciężkich kuszach lewaru/koźlej nóżki, a w ciągu XV wieku wprowadzona została na większą skalę korba - wpierw typu angielskiego, w II poł. tego stulecia typu niemieckiego. Chyba potwierdza taką interpretację późniejsza informacja z Krakowa, gdzie w 1515 r. kusza "duża" kosztowała 60 groszy, a "mała" - 48. W 1476 inna kusza warta była w Sieradzu 1,5 grzywny, a więc należała do tańszych narzędzi mordu. Do napinania mniejszych kusz powszechnie używano w średniowieczu troczonych do pasa haków, znanych m.in. z pobliskiego gródka rycerskiego w Siedlątkowie. Groty bełtów są odnajdywane na terenie miasta, lecz pomijam je w tym zestawieniu przez wygodnictwo oraz duże prawdopodobieństwo, że to nie Sieradzanie miotali te pociski. Tak wyrywkowe informacje stanowią zasób "sieradzkich" źródeł o kuszach w późnym średniowieczu, którego odniesienie do ogólnej wiedzy na temat tej broni pozostawiam Czytelnikowi.
Orzech kuszy na stałej wystawie Muzeum Okręgowego w Sieradzu
Do wielofunkcyjnych narzędzi, które można było wykorzystać w walce, należą topory, takie jak np. ostatnie znalezisko z Rynku, dokonane przez M. Urbańskiego w 2010 (żeleziec topora typu IX wg typologii M. Głoska). Nie wszystkie kategorie uzbrojenia oraz sprzętów towarzyszących znamy z Sieradza w formie materialnej. Przedmioty te były jednak w powszechnym użyciu i mieszczanie sieradzcy z pewnością nie tylko dobrze je znali, ale również wytwarzali, nabywali i używali. Wyrobem tarcz zajmowali się m.in. siodlarze, bednarze, malarze, szklarze - takie rzemiosła w Sieradzu jak najbardziej funkcjonowały. Rymarzom z kolei polecić można było wykonanie pokrowców, pochew, kołczanów. Siodlarze, kowale i wytwarzający ostrogi ślusarze zaspokajali również potrzeby tych, którzy do boju stawali konno. Te elementy trudno jednak uznać za broń "mieszczańską", a prawdopodobieństwo posiadania znanych z badań archeologicznych zabytków przez rycerzy jest niemałe. Wszak do zamożnych posiadaczy miejskich nieruchomości należała również szlachta, zaś warsztaty sieradzkich rzemieślników pracowały nie tylko na rynek miejski. Ważny w tej części województwa ośrodek zaspokajał również potrzeby prowincji, produkując i naprawiając rozmaite wyroby. Nie bez znaczenia była bliskość zamku - siedziby starostwa, ważnego ośrodka administracyjnego skupiającego grono szlachetnie urodzonych urzędników oraz przyciągającego na rozprawy sądowe znaczne rzesze okolicznego rycerstwa. Lokalizacja pewnych rzemiosł przy wiodącej w stronę zamku ulicy Grodzkiej (dzisiejszej Zamkowej) wskazuje ich głównych nabywców.


Literatura

T. Grabarczyk, Piechota zaciężna Królestwa Polskiego w XV wieku, Łódź 2000
A. Kufel-Dzierzgowska, Ratusz sieradzki w świetle wykopalisk, "Sieradzki Rocznik Muzealny", t. 12, s. 123-144
J. Szymczak, Rzemiosło zbrojeniowe w Łęczyckiem, Sieradzkiem i Wieluńskiem w średniowieczu, "Rocznik Łódzki", t. 40, s. 149-178
M. Urbański, Sprawozdanie z prac archeologicznych prowadzonych podczas robót ziemnych na Rynku w Sieradzu, st. 6, w trakcie rewitalizacji Starego Miasta w 2010 r., "Sieradzki Rocznik Muzealny", t. 14, s. 35-50
Z. Wawrzonowska, Broń strzelcza, [w:] A. Nadolski (red.), Uzbrojenie w Polsce średniowiecznej 1450-1500, Toruń 1998, s. 52-60

1 komentarz:

  1. Znakomity blog, arcyciekawy! Serdecznie gratuluję.
    Jeśli to możliwe to prosiłbym Pana o kontakt na adres: navaja.pl(at)gmail.com
    Pozdrawiam serdecznie
    Janusz

    OdpowiedzUsuń