Późnośredniowieczny gródek w Jeziorsku i jego użytkownicy

Jeziorsko, zbiornik zaporowy na Warcie, rozlewa się na pograniczu powiatów sieradzkiego, poddębickiego i tureckiego. Jego otwarcie, które nastąpiło w 1986 roku, poprzedziły wieloletnie prace ziemne związane z przygotowaniem odpowiedniej formy terenowej, co z kolei dało okazję (i konieczność) przeprowadzenia prac archeologicznych. Odkryto wiele stanowisk z różnych okresów, a wśród nich, na terenie wsi Jeziorsko, od której zbiornik wziął nazwę, pozostałości po późnośredniowiecznej, prywatnej warowni. Nie był to jedyny obiekt tego typu, jaki zrównać z ziemią nakazywała racja stanu. Tereny okupowane przez zbiornik Jeziorsko zawierają w sobie również grunty wsi Siedlątków, na których położone było najsłynniejsze w Polsce grodzisko stożkowate (relikt drewnianej wieży na sztucznie usypanym kopcu) - rycerska siedziba z II poł. XIV wieku, przebadana w latach 60-tych przez J. Kamińską. W niewielkiej odległości od zbiornika zarejestrowano jeszcze obecność trzech innych fortalicji tego typu - znajdowały się w odległych o kilka kilometrów Popowie, Pęczniewie i Brodni.

Zaznaczona lokalizacja gródka.
Niemiecka fotomapa z 1939 r. - Arkusz 4127/4.
źródło: http://igrek.amzp.pl/

Badania, z ramienia Pracowni Archeologiczno-Konserwatorskiej P.P. PKZ Oddział w Poznaniu, przeprowadził w latach 1971-1972 Edward Krause. Obiekt położony był w zalewowej dolinie Warty, po wschodniej stronie starorzecza i w bliskim otoczeniu innych zbiorników wodnych oraz mokradeł. Przepływająca tuż obok rzeka i ogólna podmokłość terenu podnosiły obronne walory tej warowni w czasach jej świetności. Na powierzchni ziemi czytelny był nasyp ziemny, mieszczący w sobie relikty fortalicji, mocno przeryty współczesnymi wkopami. Miejscowa ludność wykorzystywała go jako źródło piasku, wypasający bydło pasterze kopali w nim jamy chroniące przed wiatrem i zimnem. Tak zdewastowany fakt terenowy w toku badań okazał się pozostałością osuniętego kopca średnicy 30-35 m, wysokiego na ok. 4 m. Usypano go z piasku rzecznego bez zastosowania drewnianych konstrukcji wzmacniających, za to pokryty został glinianym płaszczem i, być może, zwieńczony na szczycie parkanem. Zewnętrzna średnica okręgu, jaki tworzył, wynosiła ok. 30-35 m, w jego obrębie pozostawał zatem okrągły majdan o średnicy 10-15 m. Obszar ten pokryto izolacyjną warstwą surowej gliny. Mniej więcej po środku wydzielonej przestrzeni znajdowały się relikty budynku - zapewne drewnianej wieży mieszkalnej, zbudowanej na rzucie kwadratu o wymiarach 6,5 x 6,5 m. Tego typu obiekty interpretuje się zazwyczaj jako trzykondygnacyjne, wysokie na kilkanaście metrów. Jej dolne belki położone były na izolacyjnej warstwie gliny, ściany zachowały się do wysokości ok. 2m. Zachowana wysokość budynku odpowiada zagłębieniu piwnicy, niezniszczonej podczas pożogi. Pewien fragment przebadanej konstrukcji wystawała jednak ponad nasyp; zapewne w bliższych podłożu partiach drewno utrzymywało poziom wilgotności pozwalający, w zwęglonej postaci, przetrwać pożar. W jej ścianach, od zewnętrznej strony, tkwiły bowiem groty bełtów. Budynek, wzniesiony prawdopodobnie w konstrukcji zrębowej, zbudowano z belek sosnowych o szerokości dochodzącej do połowy metra. Pomieszczenie przyziemne posiadało podłogę z szerokich na kilkanaście centymetrów dranic, ułożonych równolegle na warstwie gliny. Przyziemie, pozbawione wejścia od zewnątrz oraz pieca, pełniło zapewne funkcje częściowo zagłębionej w podłożu piwnicy, pomieszczenia gospodarczego. Drzwi wejściowe znajdować się musiały wyżej, być może na drugiej kondygnacji/"pierwszym piętrze", co zresztą byłoby rozwiązaniem typowym dla tego rodzaju budowli, znanym np. z wież murowanych. Dostać do nich można się było po dostawionych od zewnątrz drewnianych schodach, łatwych do usunięcia w razie ataku.

Wysokość wieży, nie odstającej od analogicznych obiektów, musiała osiągać ponad 10 metrów. Wyższe, zapewne jednoprzestrzenne kondygnacje mieściły przestrzeń mieszkalno-reprezentacyjną, ogrzewaną piecem kaflowym (dwa [sic!] fragmenty kafli garnkowych w zasypisku), oraz obronną. Podczas gdy drugą kondygnację osłaniał przypuszczalny parkan, trzecia go przewyższała, dając możliwość obserwacji szerokiej, podmokłej doliny rzecznej a także prowadzenia ostrzału. Tak ufortyfikowany gródek nie zdołał jednak obronić się przed najazdem. Wieża spłonęła, zawalając się do środka, a świadectwem dramatycznych wypadków pozostały groty bełtów, podczas badań wciąż tkwiące w reliktach drewnianych ścian. Grodzisko, jak sądzi jego badacz, nie było wtórnie wykorzystywane.

Szkic orientacyjny - bazgroł własny
Edward Krause, analizując materiał ceramiczny, zwrócił uwagę na przytłaczającą dominację egzemplarzy wypalonych z dostępem powietrza (98,6% materiału) i w oparciu o ten argument wydatował stanowisko na koniec XIII wieku / początek XIV, a zatem pierwszy etap wznoszenia warownych siedzib rycerskich w Polsce, kojarzonych z tzw. gródkami stożkowatymi, a więc obronnymi domami wieżowymi na sztucznie usypanych kopcach, analogicznymi do znanych z Europy Zachodniej siedzib typu motte. Przeglądając literaturę przedmiotu odnieść można wrażenie, że w tym okresie częstym zjawiskiem było stawianie głównego akcentu na sypanie nie kopca, lecz wału. Budynek, owszem, wznoszono na terenie podniesionym, acz nieznacznie, tak, jakby podstawowym celem tego zabiegu było zabezpieczenie się przed wilgocią, jakże uciążliwą na naturalnie obronnych, bagiennych terenach, chętnie obieranych na miejsce wznoszenia fortalicji. Na problem ten zwrócił uwagę m.in. zasłużony dla problematyki dsiedzib obronnych L. Kajzer, opisując pierwszą fazę dworu w Orłowie nad Bzurą. Według dotychczasowych ustaleń pojawienie się tego typu siedzib w Polsce stanowi materialne, "terenowe" odbicie przemian społecznych, przejścia od systemu prawa książęcego do systemu feudalnego. Możnowładztwo, trzymające się dotychczas grodów książęcych, w XIII wieku przeniosło się do swoich posiadłości ziemskich, gdzie zaczęło wznosić stosowne do swoich potrzeb odpowiedniki "zamków", takie jak gródek w Jeziorsku. Wraz z kolejnymi przemianami późnego średniowiecza, wzorzec obronnej siedziby na sztucznym nasypie przyjmował się już wśród szerszych grup rycerstwa.

Tak przyjęte datowanie gródka w Jeziorsku pozwoliło E. Krausemu dokonać kwerendy archiwalnej, owocującej ciekawą próbą powiązania odkrycia z rzeczywistością wyłaniającą się ze źródeł pisanych. Najstarsza wzmianka o Jeziorsku pochodzi z 1324 r. Z wsi tej pisał się wówczas comes Wolimir heres de Gezersco, zapewne posiadający wieś wraz z warownym dworem. W kolejnych latach Jeziorsko w źródłach pisanych nie występuje i pojawia się "dopiero" w 1360 r., a w międzyczasie zostało zniszczone przez Krzyżaków, których oddział przechodził tędy w pamiętnym roku 1331. Ta data przyniosłaby również upadek gródka, zapewne nie bronionego zbyt aktywnie w związku z powszechnym udziałem rycerstwa w kampanii Władysława Łokietka. Czy jednak rzeczywiście dworski nasyp nie był wtórnie użytkowany?

Wśród zwęglonych belek odkrytego przez E. Krausego budynku wystąpiły materiały z pewnością młodsze. Jest to specyficzna pokrywka od dzbana, której poświęcono osobny artykuł, oraz fragmenty odpowiadającego jej wylewu. Specyficzność pokrywki wyraża się w istnieniu specjalnego mechanizmu zabezpieczającego przed spadnięciem z naczynia (guzkowaty występ przy krawędzi, wpuszczany w odpowiadającą mu szczelinę zawiniętego do środka wylewu dzbana), ale przede wszystkim w kształcie uchwytu. Stanowi go figurka kobieca ze schematycznie, choć dość wyraźnie oddanym ubiorem - w moim odczuciu - fałdzistą suknią (houppelande?) z wysoką, może podszytą futrem stójką. Stroje tego typu pojawiają się dobre pół wieku po 1331 r. i w żadnej mierze nie przystają do mody pierwszej połowy XIV stulecia, zbliżonej wciąż jeszcze do kanonu Codex Manesse. Zabytek ten jest wciąż problematyczny przez brak bezpośrednich analogii. Gliniane figurki świętych (ale również przedstawienia świeckie) masowo produkowano w I połowie XV wieku, np. we Wrocławiu; ich konstrukcja często pozwalała na postawienie w pozycji pionowej, np. na półce. Wykonywano je z tłustej gliny, z rzadka schudzanej domieszką drobnoziarnistego piasku, a wypalano w atmosferze utleniającej. Egzemplarze z domieszką gruboziarnistą występują rzadko i prawdopodobnie stanowią błąd rzemieślnika, znajdowane są bowiem jako odpady produkcyjne, zniszczone podczas wypału (pęknięcia w miejscach ziaren domieszki). Na tym tle figurka z Jeziorska, pozbawiona uszkodzeń produkcyjnych, a wykonana przy użyciu właśnie domieszki gruboziarnistej, prezentuje się tym bardziej zagadkowo. Nie negując jednym zabytkiem całego datowania stanowiska, można chyba dopuścić na nim możliwość późniejszej, wtórnej obecności przedstawicieli kultury dworskiej. Może dwór został nawet odbudowany, lecz ślady tego zabiegu zniszczono w przeddzień badań?

Rycina - cyt. za: Krause E., Średniowieczna figurka kobieca z Jeziorska, pow. Turek, "Wiadomości Archeologiczne" t. XL nr 1, s. 122
Zaintrygowany możliwością odmłodzenia lub rozciągnięcia w czasie gródka w Jeziorsku, sięgnąłem do literatury po informacje o późniejszych właścicielach wsi. Wolimira, znanego z 1324 r., L. Kajzer identyfikuje jako Jastrzębca. W 1360 r. występuje Świętosław z Jeziorska, w roku 1392 Andrzej, w 1393 chorąży mniejszy sieradzki Stanisław (zm. 1424), w 1405-1437 Jakub, a w 1420 Przedwój. Z kolejnych lat wstępna kwerenda w literaturze przyniosła znajomość chłopa i plebana, prawdopodobnie nie aspirujących do grona fundatorów warownych siedzib. Najwięcej informacji dotyczy Jakuba z Jeziorska, pełniącego szereg godności kościelnych, znamy go m.in. jako kanonika łęczyckiego i gnieźnieńskiego oraz prepozyta uniejowskiego (funkcja sprawowana dożywotnio od 1408), starającego się o kanonię krakowską. Jak chcą historycy miejscowego duchowieństwa (A. Jabłońska oraz M. Czyżak), był on synem Świętosława. Jakub, Świętosław oraz Stanisław znani są jako przedstawiciele rodu Kamionów. Kamiona jest to w istocie proklamacja (zawołanie) popularnego herbu Jastrzębiec, czego potwierdzeniem jest protoekslibris Świętosława z Jeziorska, na którym widnieje właśnie Jastrzębiec. Proklamacji często używano zamiast nazwy herbu, co doprowadziło do spowicia prawdziwych nazw rzadziej spotykanych znaków mgłą niepamięci. Przykładem herbu znanego tylko z zawołania jest „Biją w łeb”, posiadający nielicznych nosicieli i zanikły w XVI wieku. Istnieje ponadto znaczna ilość często spotykanych herbów, posiadających oficjalną nazwę-zawołanie, jak np. Do-łęga, Do-liwa. Ponieważ w Polsce do jednego herbu przypisanych było wiele rodzin, zawołania stawały się identyfikatorami struktur mniejszych niż ród heraldyczny. W świetle powyższych ustaleń pozwoliłem sobie przyjąć, że Wolimir z Jeziorska h. Jastrzębiec był protoplastą Jeziorskich Kamionów i od 1324 r. do przynajmniej 1437 można mówić o ciągłości posiadania wsi przez tą rodzinę. Być może Wolimir, Świętosław, Stanisław i Jakub, a także Andrzej i Przedwój reprezentują trzy kolejno po sobie następujące generacje członków rodu, który zaliczał się do XVwiecznej elity ziemi sieradzkiej, posiadając wśród swoich przedstawicieli wysoko postawionych urzędników a także rycerzy pasowanych. Kamionowie z Jeziorska byli prawdopodobnie tożsami z rodziną Milejowskich (A. Szymczakowa w cytowanej przy poprzednich wpisach pracy Nobiles Siradienses... powiada, że Jakub był stryjem Barbary z Milejowa). Najwyżej plasujący się w sporządzonym przez Szymczakową (Szymczakowa A., Szlachta sieradzka w XV wieku. Magnifici et generosi, Łódź 1998) rankingu rodów ziemi sieradzkiej Kamionowie, Wilamowscy, posiadali w swoim gnieździe rodowym warowną siedzibę, spaloną podczas swarów z rodem Lubów. Strzeżek z Wilamowa pozywał o to w 1398 Tomka z Jarochowa. Może również Milejowscy-Jeziorscy posiadali swoje fortalicjum?

Literatura
Przy poprzednich artykułach zamieszczałem bardziej ogólnikowe pozycje, w przypadku tego miałem dylemat spowodowany bardziej twórczym charakterem wpisu, wymagającym może umieszczenia w tekście przypisów. Ponieważ mimo wszystko zależy mi na umiarkowanie popularnym charakterze bloga, przypisów nie zamieszczam, a bibliografię, liczącą kilkanaście pozycji, redukuję do pozycji szczególnie istotnych. Pominąłem przy tym bazę "kwerendy historycznej", którą z chęcią udostępnię wszelkim zainteresowanym.


Borkowski T., Produkcja figurek ceramicznych w późnośredniowiecznym Wrocławiu, "Wratislavia Antiqua" t. 6, s. 207-244
Kajzer L., Średniowieczny drewniany dwór obronny w Orłowie nad Bzurą, "Slavia Antiqua" t. 32, s. 241-290
Kajzer L., Zamki i dwory obronne w Polsce Centralnej, Warszawa 2004
Krause E., Średniowieczny gródek rycerski w Jeziorsku koło Turku, "Prace i Materiały Muzeum Archeologicznego i Etnograficznego w Łodzi", nr 23, 293 – 313
Krause E., Średniowieczna figurka kobieca z Jeziorska, pow. Turek, "Wiadomości Archeologiczne" t. XL nr 1, s. 122-123
Marciniak-Kajzer A., Średniowieczny dwór rycerski w Polsce. Wizerunek archeologiczny, Łódź 2011 (tamój omówienie a podsumowanie zagadnienia wraz z całą literaturą)

Komentarze

  1. Witam.W nawiązani do naszej rozmowy podczas "Sieradzkich Wrót Czasu"w 2015 r. mam pytanie do kolegi związane z Wartą .Zbieram informacje ( bardzo,bardzo interesuje mnie historia ) na temat mieszczan warckich biorących udział w bitwie pod Grunwaldem i mam właśnie pytanko -czy znane są imiona tych mieszczan .Warta wg źródeł historycznych wystawiła 25 zbrojnych do tej bitwy ,którzy wchodzili w skład Chorągwi Ziemi Sieradzko -Łęczyckiej.Jestem bardzo ciekawy czy w ogóle można gdzieś znaleźć jakąś informację na ten temat.Nadmieniam ,że interesuje mnie wszystko związane z Wartą i jej mieszkańcami.Prosiłbym o informację ( o ile można).Mój meil zak.tadeusz@onet.pl Dziękuję ,pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam,
      Jest parę artykułów rozsianych po czasopismach naukowych, ale też książek, autorstwa panów Tadeusza Grabarczyka oraz Aleksandra Bołdyrewa, dotyczących wojskowości XV i XVI wieku, wojsk zaciężnych; wymieniane są również listy zaciągniętych żołnierzy, przy czym wzmiankują o tych pochodzących z miast Polski Centralnej.
      O Warcie i jej mieszkańcach publikuje prace p. Agnieszka Bartoszewicz, autorka socjotopografii tego miasta - "Warta: Społeczeństwo miasta w II połowie XV i na początku XVI wieku".
      25 zbrojnych Warta wystawiła na wojnę trzynastoletnią - wcześniej miasta zapewniały na wyprawę wojenną tylko żywność, wozy itp. zaplecze, a i w późniejszych latach częściej dawano zaopatrzenie z eskortą niż oddział zbrojny.
      Natomiast w miastach aktywnie działali królewscy rotmistrzowie, prowadzący zaciąg do oddziałów wojsk zaciężnych.
      Pozdrawiam !

      Usuń
  2. Szanowny Panie! Z dużym zainteresowaniem przeczytałam Pański wpis dotyczący gródka rycerskiego w Jeziorsku. Bardzo ubolewam, że z lekkim sercem pominął Pan oddalone o 4 km Miłkowice. Mikołaj z Miłkowic brał udział w bitwie pod Grunwaldem, czyżby pozbawiony był swojej siedziby obronnej, gródka, których w okolicy nie brak? http://milkowice.pl.tl/Mi%26%23322%3Bkowscy.htm
    Szukam materiałów dotyczących Miłkowic, a szczególnie dworu, gródka, a może zameczku gdyż stary dwór na wyspie posiadał fosę, jedyny ślad, który pozostał jeszcze na początku wieku XX. Włożyłam dużo trudu, aby przywrócić pamięć o wydarzeniach, ludziach i dziedzictwie, jednak nie mam dostępu do materiałów źródłowych. Gdyby zechciał mi Pan pomóc do nich dotrzeć, wskazać literaturę, proszę się ze mną skontaktować(adres na mojej stronie)lub tutaj udzielić mi wskazówek. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szanowna Pani,
      Dziękuję za ten komentarz, spieszę z wyjaśnieniami. Funkcjonowanie dworu, czy gródka, w mikroregionie to temat niezwykle szeroki, obejmujący zarówno zagadnienia paleogeograficzne, historyczne, komunikacyjne, genealogiczne, gospodarcze i wiele innych, wśród których znajduje się oczywiście system powiązań między poszczególnymi punktami sieci osadniczej. Część z tych powiązań jest czytelna dzięki informacjom topograficznym, inne zawierają się w rozmieszczeniu rozmaitych struktur społecznych. Ludzie, którzy zamieszkiwali poszczególne osiedla, spotykali się przy różnych okolicznościach, nierzadko w sądzie; wyjątkową jakość tworzą parafie, obejmujące szereg miejscowości, których mieszkańcy co niedziela wspólnie uczestniczyli we Mszy. To tylko ułomny przegląd wybranych zagadnień, ale myślę, że zawiera się w nim uzasadnienie, dlaczego pominąłem jedną z okolicznych miejscowości. Moje refleksje o gródku w Jeziorsku wprost nawiązują do literatury tegoż gródka - szereg genealogicznych materiałów dotyczących właścicieli Jeziorka w okresie funkcjonowania gródka, o które otarłem się podczas poszukiwań w najnowszej literaturze, pozostało w formie notatek. Konwencja bloga nie pozwala na zbyt szerokie analizy, a i tak odnoszę wrażenie, że znacznie z nimi tutaj przesadzam.
      Gorąco kibicuję Pani miłkowickiej działalności, obiecuję poszukać dodatkowych informacji i oczywiście się z Panią skontaktuję.
      Okolice m. Warty są niezwykle interesujące i w najbliższym czasie poświęcę im więcej uwagi. Wielu mieszkańców regionu nie zdaje sobie sprawy z jego walorów, a szkoda.
      Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Dziękuję, mam nadzieję, że trafi Pan na jakieś istotne informacje. Mieszkańcy, i nie tylko, nie chcieli wierzyć, że w Miłkowicach istniał dwór. Teraz już chyba nikt nie ma wątpliwości, pomógł też zbiornik Jeziorsko wymywając gruzowisko, i wykonane zdjęcia terenu. Mają być przeprowadzone badania, ale kiedy, nikt tego nie wie. Przeszkodą jest też to, że ten teren jest okresowo zalewany.
    Ja chcę tylko aby dwór się zmaterializował w postaci zdjęć, szkiców lub dokumentów wyraźnie go określających. Rok 1804, tak mówi się o dworze w Miłkowicach - Nasz wypoczynek był w Miłkowicach: Ozdobne dworskie budowy,droga prosto wysadzana.Dom gościnny, kształtny, nowy, świadczy o guście pana.
    Miło nam było utrudzonym, znaleźć tam najlepszy porządek i wygodę, o którą w naszym kraju tak trudno, a z żalem wyjeżdżając stamtąd, mówiliśmy do siebie:
    Bodaj! tak wszyscy robili dziedzice,bodaj my wszędzie mieli Miłkowice!
    To nowy dwór, stary pozostał na wyspie.
    Dlatego, że teraz nie ma tam śladu, nikt się tym nie interesuje, lub nie zauważa jego istnienia. Wyżaliłam się, mam nadzieję, że Pan mnie wesprze w poszukiwaniach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Rycerze i mieszczanie: mieszkańcy Widawy w XV wieku

Tożsamość bez abstrakcji. Ożywić i zabezpieczyć przestrzeń zabytkową! - konferencja Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej