Militia Siradiensis, cz. 3 - Atrybuty strażnika

Ryc. 1 - Luzerner Schilling (1511-1513): areszt Hansa Spiessa
O wyposażeniu straży miejskich wspomina się przy okazji prac dotyczących uzbrojenia mieszczan, plebsu i/lub piechoty w średniowieczu. Przytaczane są spisy broni zgromadzonej w miejskich arsenałach, poszukuje się odpowiedników wyszczególnionych tam egzemplarzy wśród znanych zabytków archeologicznych i w ikonografii. Z szeroko pojętym uzbrojeniem, ale również innymi elementami wyposażenia miejskich policji/milicji, wiąże się jednak cały szereg zagadnień, o których się nie mówi. Można uznać że nie mówi się o nich, bo ich nie ma, i w pewnym sensie będzie to prawdą. W dzisiejszym wpisie chciałbym jednak zająć się częścią tych kwestii. Refleksje swoje wyprowadzę z części znanych mi pozycji mówiących cokolwiek na ten temat oraz kilku przykładów źródeł ikonograficznych. Będą to więc luźne rozważania, które, mam nadzieję, wywołają burzę w komentarzach, zmieszanie mnie z błotem, rozprawę z mitami i w efekcie zbliżą nas do prawdy...
Ryc. 2 - piechurzy gandawscy


Oznaczenia milicyjne

Pierwszą z frapujących mnie kwestii, o jakich chciałbym tu wspomnieć, jest oznaczenie straży miejskiej. Grupa zbrojnych osób, pilnująca porządku w mieście i zapewne w najbliższym jego otoczeniu, jakby się wydawało, powinna być jakoś oznakowana - choćby z tego powodu, by przyjezdny (miejscowy prawdopodobnie dobrze swoich ceklarzy znał) na pierwszy rzut oka mógł ocenić, czy jego dobytek jest rekwirowany zgodnie z prawem, czy też staje się łupem pospolitych złoczyńców. Średniowiecze oczywiście mundurów nie znało, ale potrzebę oznaczenia policji chyba czuło. S. Firszt w artykule o uzbrojeniu średniowiecznych oddziałów miejskich na Śląsku z formą oznakowania identyfikuje zauważony na szeregu przedstawień ikonograficznych zwyczaj umieszczania w kapeluszach strażników wbitego na przestrzał bełtu kuszy, jako powszechnie kojarzonego z tą profesją. Faktycznie, kusze w spisach miejskich arsenałów zajmują miejsce przodujące. Więcej przesłanek, choć i tak nikłych, dotyczy oznakowań oddziałów miejskich wysyłanych na wojnę. W spisach arsenałów występują tarcze, często określane jako "pawęże typu litewskiego", występujące obecnie w zbiorach muzealnych. Jak wiadomo dzięki np. pawężom wrocławskim, często umieszczano na nich herby miejskie. Pytanie, czy pawęże służyły jedynie na polu bitwy, czy może wykorzystywano je również w mieście, tak jak tarcze o podobnej formie używane przez dzisiejszą policję pacyfikująca uliczne zamieszki? Oddziały wystawiane przez miasto mogły być wyposażane w proporników, w literaturze wzmiankuje się też o banderiach cechowych (Świętosławski 1998, s. 118). Na czternastowiecznej miniaturze przedstawiającej oddział mieszczan Gandawy odnajdujemy piechurów faktycznie prowadzonych przez propornika, przyodzianych w nakładane na pancerz cotte w barwach miasta [ryc. 2]. Ilustracja z końca tego stulecia [ryc. 3] pozwala zobaczyć tarczki (herbowe?), przypięte
Ryc.3
rozpaczliwie broniącym bramy miejskiej zbrojnym (prawdopodobnie mieszczanom - patrz cz. 2) do czepców kolczych. Czy strażnik miejski zawsze, podczas każdego dnia służby miał na sobie czepiec kolczy?
Wracając z pól bitewnych na ulice średniowiecznego miasta, warto zwrócić uwagę na przedstawienia z kroniki Diebolda Schillinga (1513) [ryc. 1]. Lucerneńscy strażnicy miejscy, aresztujący Hansa Spiessa, ubrani są dosłownie w barwy miasta. Zarówno kapelusze, wierzchnie okrycie i nogawice są dwubarwne, zgodnie z herbem Lucerny. Asystując przy paleniu kobiety na stosie są już odziani z większą swobodą, choć wciąż mają na sobie błękitno-białe kurty [ryc.4]. Pytanie, na ile takie ubieranie straży miejskich było rozpowszechnione w średniowiecznej Europie. Przełom XV i XVI wieku to ostateczny schyłek późnego średniowiecza, przedstawień straży z tego okresu nie ma wiele, a w okresach wcześniejszych dosłownej "straży miejskiej", nie stanowiącej metafory ciemiężycieli Chrystusa, jak na lekarstwo. Analogie w postaci ubierania straży w określone kolory odnajdziemy w czasach późniejszych. Z drugiej strony, z czasów nowożytnych pochodzą też informacje na pierwszy rzut oka przeczące naszym domniemaniom: w 1591 królewscy hajducy, wysłani dla wsparcia krakowskiej straży nocnej próbującej uspokoić tumult, uderzyli właśnie na strażników, "nie wiedząc, coby zacz byli". Nie mamy jednak wiadomości, czy była to nocna "straż obywatelska", czy strażnicy opłacani przez miasto (z którą raczej byśmy wiązali formy oznakowania). Za etatowym charakterem tego oddziału optuje J. Suproniuk, przytaczając wspomnianą historię w podrozdziale traktującym o statusie społecznym członków straży.


Ryc. 4 - Luzerner Schilling (1511-1513)
Miejskie arsenały i wydawanie sprzętu

Całe rozważania na temat broni miejskiej piechoty opierają się na spisach miejskich arsenałów. Broń trzymano zazwyczaj w ratuszu, specjalnym arsenale lub np. w wieży bramnej; zbrojownie cechowe znajdowały się, do pewnego momentu, w osobnych miejscach. Artykuły napisane na podstawie tych źródeł zajmują się ilością, jakością i ceną militariów, przemianami w ich składzie, ew. stopniem uzbrojenia poszczególnych osób, jeśli są wyszczególnione. Zostawiając rozważania nad tym, czy i kiedy kapaliny przeważały nad łebkami, skupmy się na ostatnim zagadnieniu. J. Szymczak (1990), przytacza dwa spisy krakowskie: z 1397 roku oraz z roku 1398, zbierając zawarte w nich dane w zestawieniach tabelarycznych. Spis z roku 1397, jak chce autor, traktuje broń miejską i broń będącą w wyposażeniu straży osobno. Byłyby więc w arsenale osobne zasoby przeznaczone na rozmaite potrzeby militarne (w tą broń miałyby być np. wyposażane oddziały wystawiane na wojnę) oraz na użytek straży. Założenia tego rozwiązania były zapewne takie, aby niezależnie od sytuacji, policja zawsze miała dostęp do całego potrzebnego jej sprzętu. Czy zawsze z całego tego sprzętu korzystała? W obydwu spisach strażnicy wymienieni są imiennie wraz z przypisanym im uzbrojeniem. Jest ono niekompletne, np. Lubard miał tylko hełm, Trybka rękawice i kuszę, Łękosz rękawice i tarczę a Trinkusz hełm, napierśnik i rękawice. Trudno spodziewać się, aby Trinkusz zaprowadzał na ulicach porządek pięściami, Trybka wybierał bełt z kołczanu w płytowych rękawicach a Łękosz służył bezpieczeństwu publicznemu trzymaniem tarczy. Być może w 1397 roku istniejące osobno wyposażenie milicji zostało po prostu poszerzone o wymienione egzemplarze broni, znajdujące się dotychczas w arsenale? W spisie tym uderza kompletny brak broni drzewcowej i siecznej. Biorąc pod uwagę powszechność noży i kordów oraz niską cenę drzewcowych, czy można założyć, że strażnik mógł na służbie korzystać z własnego sprzętu? Kolejne pytanie dotyczy codziennego przechowywania tego oręża. Skoro w 1397 został odebrany, to czy przez cały ten rok leżał w osobnym arsenale milicyjnym, czy też był tak naprawdę odbierany i oddawany do głównego arsenału każdego dnia, a jeśli przyjęlibyśmy drugą możliwość, to czy nie dobierano codziennie sprzętu wedle potrzeb, tworząc być może każdorazowo osobny spis, spośród których do naszych czasów przetrwały jedynie ochłapy? Spotykane w literaturze stwierdzenie, że "broń wydawano z ratusza/arsenału", nie jest zatem jednoznaczne. Inna możliwość to np. przechowywanie przez strażników
Ryc. 5 - Luzerner Schilling (1511-1513)
służbowej broni, razem z własną, we własnym domu lub mieszkaniu. Z kolejnych lat znane są inne spisy: w 1398 prawie wszyscy mieli hełmy i kolczugi, wciąż nie wyszczególnia się broni bocznej i drzewcowej (dopiero w strzępach spisu z 1410 wzmiankowany jest 1 dziryt), a ciekawostką jest wzięcie przez dowódcę sześciu tarcz. Być może przechowywał je następnie u siebie, by w razie potrzeby rozdzielić między swoich ludzi, a może wynikało to z jeszcze innych, niejasnych powodów.  Wszystko to są oczywiście dywagacje niepoparte dowodami - próby zinterpretowania sytuacji, która być może wynika jedynie z fragmentaryczności źródeł i ogólności opracowań.

W opozycji do krakowskich spisów z XIV/XV wieku, obciążających strażników pancerzami i elementami zbroi, stoi ikonografia o sto lat młodsza. Wspominani już strażnicy z kroniki Schillinga ubrani są całkowicie cywilnie: to po prostu mieszczanie z bronią, stanowiącą właściwie atrybut. Nieopancerzeni strażnicy chwytają złoczyńców i uczestniczą w egzekucjach. Czy w szczególnej sytuacji, tak jak starsi koledzy z Krakowa, uzupełniliby swe wyposażenie o hełmy, napierśniki i rękawice?
Ryc. 6, Poliptyk stargardzki, 1450-1460
Jak wspominałem, "dosłowna" straż miejska w ikonografii pojawia się nielicznie i późno. Strażnicy w średniowiecznej sztuce to przede wszystkim żołnierze towarzyszący scenom pasyjnym. I tutaj pojawia się wreszcie źródło sieradzkie - na znajdującym się u św. Stanisława ołtarzu "Chrystus zdjęty z krzyża" (pokażę go dopiero w następnym wpisie z serii, teraz spoiler), uważanym za dzieło ucznia Wita Stwosza, odnajdujemy mężczyznę wspinającego się po przystawionej do krzyża drabinie. Na głowie ma kapalin, poza tym ubrany jest całkiem "po cywilnemu", zgodnie z modą ostatnich lat XV wieku. Pamiętając, że w średniowiecznej sztuce panowała maniera przenoszenia dawnych wydarzeń we współczesne realia, można założyć, że postać w kapalinie jest strażnikiem miejskim spełniającym jeden ze swoich obowiązków - asystę przy egzekucji. Czynność ta, jako związana raczej z rutyną, w przykry sposób sprowadzającą strażnika do roli pomocnika kata nie wymaga od niego pełnego opancerzenia. W opozycji do takiego zestawu stoi cała czereda niemal po rycersku opancerzonych piechurów biorących udział w pojmaniu Chrystusa (tożsamym z obławą na groźnego przywódcę spiskowców) i pilnujących Jego Grobu (zagrożonego ewentualną próbą odbicia zwłok przez uczniów), znanych z licznych średniowiecznych rzeźb i malowideł. O regule trudno jednak mówić, bowiem bardzo często i zbrojni towarzyszący Zbawicielowi w Drodze Krzyżowej dalecy są od schillingowej "niepancerności" [ryc. 6]. Jak więc widać, źródła ikonograficzne sytuacji szczególnie nie rozjaśniają.

Ryc. 7, Psałterz z Lubiąża 1495
Wokół pały

Na stanie miejskich arsenałów, choć nielicznie, znajdowały się cepy. Trudno może wyobrazić sobie strażnika miejskiego przechadzającego się po mieście z rozkołysanym, okutym, najeżonym kolcami lub guzami bijakiem tej śmiercionośnej broni; zapewne lepiej wykorzystałoby się ją np. przy obronie murów, albo w ogóle w polu - jak wiadomo, cep bojowy w XV wieku okazał się zabójczo skuteczny. A jednak, np. w Lublinie i we Lwowie, strażników zwano cepakami. We wczesnonowożytnej Warszawie byli to drążnicy. Pamiętając, że cepak = parobek, a milicja to pachołkowie miejscy, warto zastanowić się, czy ten "cep" nie wnika głębiej w strukturę pojmowania interesujących nas jednostek, choć wydaje się, że czyni to w czasach nieco wykraczających poza zakrojone na potrzeby cyklu ramy chronologiczne. Prestiż szeregowych funkcjonariuszy i fakt, że w średniowieczu urzędowo wykorzystywano pejoratywne i obraźliwe przezwiska (przykładem ekstremalnym wydaje się być przytaczany przez U. Sowinę mieszczanin sieradzki, Świętosław Gówno - badaczka ta utrzymuje, że chodzi tu właśnie o obraźliwe przezwisko i trzeba przyznać, że byłoby takie nawet gdyby wiązało się z zawodem wykonywanym przez tego niewątpliwie zacnego człowieka), pozwala wysunąć przypuszczenie, że takie sformułowanie ma wiele wspólnego ze współczesnymi "pałami". Żeby mogło w takiej formie powstać, "cepy" musiały się kojarzyć ze strażą, choć nie wskazywałyby na to funkcjonujące w literaturze spisy. Cepakiem bywa nazywany bijak cepa, co można by przeciągnąć po prostu na pałę, drąg. "Pały milicyjne" nie figurują w spisach, co dałoby się tłumaczyć prostotą wykonania i tym samym symboliczną ceną, gdyby nie ich absencja w ikonografii. Na policyjne "pałowania" w późnym średniowieczu nie ma dowodów. "Pałką" można natomiast określić prostą maczugę, przyjmującą zwykle postać rozszerzającego się z jednej strony drąga, czasem zwieńczonego wyprofilowaną kulą. Nabicie głowicy takiej maczugi kolcami tworzyło wekierę, morgensterna, nasiek. Maczugi / pałki powszechnie wykorzystywano w tumultach, była to broń pospolitych łajdaków [ryc. 7], w źródłach - wilkierzach zakazujących noszenia danych typów oręża wymieniana w jednym rzędzie z siekierami i tasakami, a może uchodziła nawet za szczególnie łotrowską. Stanowiła wręcz symboliczny atrybut uczestnika rozboju. Jeśli uznać (a dokonać tego można tylko na bardzo płynnych podstawach), że broń taką, lub podobną, nazywano potocznie cepem - "cepak" byłby hultajem, w tym konkretnym przypadku na usługach miasta, który wcale żadnego "cepu" czy "wekiery" nie musi używać, by z nimi się kojarzyć. Taka właśnie opinia panowała o straży miejskiej w końcowych fazach późnego średniowiecza i we wczesnej nowożytności.

Ryc. 8
W przedstawieniach straży spotyka się jednak inny typ "drąga", z pewnością nie pełniący funkcji broni. Zwykły, prosty kij trzyma w ręku wyróżniający się spośród grupki zbrojnych, między którymi stoi, młody mężczyzna na włoskim przedstawieniu z końca XV wieku [ryc. 8]. Podobną, choć chyba masywniejszą i mniej obrobioną tykę trzyma strażnik widoczny na kolejnym przedstawieniu egzekucji z kroniki lucerneńskiej D. Schillinga [ryc. 9]. Postać ta nie uczestniczy w kaźni biernie; gestykulując, wypowiada jakieś słowa. Wot, ciekawostka.





Inne przedmioty 

Oznaczenia i militaria to nie jedyne elementy wyposażenia straży miejskiej. Podczas nocnych patroli konieczne było zapewnienie sobie oświetlenia. Spotykane na scenach pasyjnych lampiony ze świeczkami wydają się mało prawdopodobne, bowiem świece woskowe stanowiły towar luksusowy. Bardziej przekonujące są lampki łojowe, trzymane w ręku lub zatknięte na drzewcu. Pochodnie, również występujące w rękach ciżby dybiącej na życie Zbawiciela, zapewne wykorzystywano w nagłych wypadkach, a na dobrze przygotowaną akcję starano się wziąć dłużej świecące urządzenia. [ryc. 10]
Ryc. 9, Luzerner Schilling (1511-1513)
Kolejne elementy wyposażenia wynikają z funkcji pełnionych przez danego strażnika. Jeden z milicjantów aresztujących Spiessa, wyróżniający się czerwoną czapką, trzyma w ręku pęk kluczy [ryc. 11]. W poprzednim wpisie z serii milicyjnej wspominałem o klucznikach, wrotnych i odźwiernych, którym powierzano właśnie klucze. Rozważania nad ewentualnym dzieleniem tych kluczy między osoby o poszczególnych zadaniach (klucze do aresztu, znajdującego się zapewne w ratuszu, mógł trzymać strażnik oddelegowany do strzeżenia tego budynku) wydają się bezcelowe, natomiast zdawać sobie musimy sprawę z ich obecności wśród przedmiotów związanych ze służbą policyjną w średniowiecznym mieście. Odrębną kwestię stanowią trębacze, również wspominani w poprzednim wpisie, a których funkcja wiąże się z kolejnymi przedmiotami jej właściwymi.

Podsumowując

Uzbrojenie "typowe dla miejskiej piechoty" to jedno, a realne jego wykorzystanie - drugie. Nie wiadomo, jak dokładnie zorganizowane było wydawanie strażnikom broni z arsenału i dlaczego wydawano niekompletne zestawy. Być może wpływała na to powszechność posiadania broni, zapewne dotycząca również strażników. Biorąc pod uwagę różnorodność przedstawień ikonograficznych oraz realne potrzeby danych sytuacji, podtrzymuję swój pogląd dotyczący zbrojeniu się straży w takim stopniu, jakiego wymaga przewidziane zadanie. Prawdopodobnie w niektórych arsenałach, np. krakowskim, istniały zbiory uzbrojenia zarezerwowanego dla sił policyjnych, aby wymiar sprawiedliwości funkcjonował równie sprawnie w czas niepokojów jak i na codzień.
 


Ryc. 10 - wybór wydajnych źródeł światła
Uzbrojenie "i inne przedmioty" wykorzystywane przez milicję stanowią jak najbardziej materialny aspekt ich służby, lecz zarazem, jak to w średniowieczu, dotykają sfery symbolicznej, stanowiąc nie tyle narzędzia pracy, co atrybuty, nośniki pewnych treści ideowych, a z biegiem czasu wyznaczniki znienawidzonej grupy społecznej. Do rangi symbolu urasta bełt tkwiący w czapce miejskiego kusznika, a kijek trzymany przez dowódcę straży staje się jego insygnium wzbudzającym powszechny szacunek. Za nieopancerzonym, lecz ubranym zgodnie z kolorystyką herbu miejskiego strażnikiem, aresztującym złoczyńcę, staje majestat prawa, uosabianego przez Szlachetnych Panów Radę Miasta, wydzielającego społeczeństwo mieszczańskie z nękanego szlachecką samowolą państwa. Z drugiej strony, znienawidzeni pachołkowie miejscy nie muszą dopuszczać się świętokradztwa, by co niedzielę oglądać swe podobizny na pasyjnych przedstawieniach, wśród gąb żydowskich, saraceńskich turbanów i karykaturalnie wyobrażonych szubrawców. Ci, którzy dla słusznej sprawy oddają własną twarz, szybko trafiają w kunę przygotowaną dla tych, którzy nadużyli społecznego zaufania. Zwłaszcza, jeśli mają swoje na sumieniu. Zwłaszcza, jeśli są słabo opłacani. Zwłaszcza, jeśli są warci swojej ceny.
Ryc. 11, Luzerner Schilling (1511-1513)









Literatura
Firszt S., Uzbrojenie oddziałów miejskich w średniowieczu na przykładzie miast śląskich, "Archaeologia Historica Polona", t. VII, 1998, s. 181-196
Marek L., Broń Biała na Śląsku. XIV-XVI w., Wratislavia Antiqua, t. 10, Wrocław 2008
Sowina U., Sieradz - Układ przestrzenny i społeczeństwo miasta w XV-XVI w., Warszawa-Sieradz 1991
Suproniuk J., Policja miejska i przepisy policyjne w Polsce XIII-XVI w., "Roczniki Dziejów Społecznych i Gospodarczych", t. LXVI, 2006, s. 25-88
Szymczak J., Zasoby uzbrojenia. Arsenały miejskie, w: Nadolski A. [red.], Uzbrojenie w Polsce średniowiecznej 1350-1450, Łódź 1990, s. 389-296
Świętosławski W., Znaki i sygnały dowodzenia, łączności i identyfikacji, w: Nowakowski A., [red.] Uzbrojenie w Polsce średniowiecznej 1450-1500, Toruń 1998, s. 117-122

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Rycerze i mieszczanie: mieszkańcy Widawy w XV wieku

Późnośredniowieczny gródek w Jeziorsku i jego użytkownicy