sobota, 23 lutego 2013

Militia Siradiensis, cz. 1 - Jurysdykcja

O sieradzkiej milicji z późnego średniowiecza nie można tak naprawdę powiedzieć nic konkretnego. Ponieważ jednak blog niniejszy traktuje o Sieradzu jako mieście, stolicy ziemi i województwa, a w zrzeszającym również i mnie Bractwie Rycerskim Ziemi Sieradzkiej funkcjonuje oddział "milicji miejskiej" którym poniekąd dowodzę, postanowiłem podjąć próbę przeniesienia ogólnych ustaleń dotyczących miejskich służb policyjnych na realia sieradzkie. Nie chcę podstawiać danych historycznych pod wzór i szukać wyniku równania w matematyce, cykl artykułów poświęconych milicji traktuję jako pewną hipotezę, wyrosłą na gruncie nie badań, a poszukiwań w literaturze; jest to też po części postulat badawczy, próba stworzenia punktu odniesienia do poszukiwań źródłowych... Może ktoś się podejmie. Pierwszy artykuł z cyklu "milicyjnego", który Czcigodny Czytelnik właśnie studiuje, jest artykułem wstępnym, przedstawiającym podstawy i obszar sieradzkiej jurysdykcji oraz środowisko prawne, w jakim organizowano zapewne sieradzką milicję.

niedziela, 10 lutego 2013

Konflikty zbrojne w Sieradzkiem cz. 1 - Rycerskie zajazdy i rozboje

Rycerstwo polskie w późnym średniowieczu zabrnęło już w etap sądowego awanturnictwa. Zalążków konfliktów nie brakowało, dotyczyły one przede wszystkim spraw majątkowych, związanych z wyznaczaniem granic posiadłości, sprzedażą, dziedziczeniem, podziałem majątku etc. Większości spraw dochodzono przed sądem, czasem jednak, czy to z niewiary w pomyślny wyrok, czy z chęci uprzedzenia faktów, stworzenia korzystniejszej sytuacji czy też z popędliwości i "niedojrzałości obywatelskiej", starano się działać na własną rękę, zagarniając "należące się" dobra ruchome jak i nieruchome, dokonując dewastacji mienia, zabójstwa lub zajazdu. Zabójstwa z kolei wywoływały rodowe wróżdy. Zajazd stanowił jedną z oczywistych i powszechnych dróg postępowania, o czym świadczą dążenia do uzyskania przed sądem zapewnień o np. niedokonywaniu zajazdu w celu odzyskania uposażenia zmarłej. Najście na dom stanowiło jeden z czterech artykułów grodzkich, wchodzących w zakres kompetencji sądu grodzkiego (obok zabójstwa, gwałtu i podpalenia; statuty nieszawskie w 1454 dodały jeszcze zbiegostwo kmieci). Ponadto, nie każdemu posiadaczowi ziemskiemu odpowiadała sytuacja, gdy przez jego posiadłości biegnie droga królewska. Jeśli nie przyszło mu do głowy jej zaoranie, zdecydować się mógł na czatowanie przy niej w celu rozboju i/lub uniemożliwienia przejazdu. Przyczyn mogło być i było oczywiście wiele, jak dowiodą przytoczone dalej przykłady.