poniedziałek, 2 grudnia 2013

Kopce graniczne, czyli jak swą własność oznaczano

Jesienią 1448 roku Maciej Świenicki h. Pomian, wziąwszy z sobą dwudziestu szlachty i trzy dziesiątki służby, dokonał zajazdu na swym bracie Janie. Straty, jakie wyrządził, wycenione zostały na 1000 grzywien: podczas szybkiej zapewne akcji Maciej dokonał grabieży, a także zniszczeń, które dotknęły 80 kopców granicznych. Przekaz ten niesie z sobą kilka interesujących informacji. Domyślić możemy się swoistej strategii, jaką zastosował Świenicki, biorąc ze sobą dwie zróżnicowane kategorie ludzi: rycerzy oraz chłopstwa; znając dwie kategorie plag, jakie zgotował swemu bratu, spodziewać się należy, że do grabieży przystąpili nobiles, podczas gdy rozplantowanie znaków granicznych przypadło w udziale przywiedzionej czeladzi. O narzędziach, jakimi dysponowała, nie wiemy; wiemy natomiast, że lud ten zdołał zniwelować, a przynajmniej uszkodzić, 80 nasypów ziemnych, co każe upatrywać w nich kopce o raczej niewielkich rozmiarach. Kolejną, pośrednio przekazaną nam informacją, jest sam fakt istnienia w połowie XV wieku znacznej ilości takich kopczyków na rubieży jednej z sieradzkich włości rycerskich.

sobota, 9 listopada 2013

Militia Siradiensis, cz. 3 (SUPLEMENT)

Kolejne źródło ikonograficzne powszechnie traktowane jako przedstawienie strażnika miejskiego, tym razem z przełomu XIV i XV wieku. Warto zwrócić uwagę na strój i silnie symbolicznie nacechowane atrybuty, jakimi obdarzona jest uwieczniona na nim postać. Ubrana jest w niewątpliwie kosztowną, fałdzistą szatę ("robe") z workowymi rękawami, w rękach trzymając klucz i kijek, bardzo podobny do tych z XV/XVI-wiecznych przedstawień, na jakie powoływałem się pisząc trzecią część cyklu milicyjnego. Takie zestawienie stroju i przedmiotów wskazuje na słuszność tezy, jaką na temat tych kijków postawiłem - była to oznaka osoby odpowiadającej za bezpieczeństwo i miejskie służby policyjne. W tym przypadku przedstawiony osobnik nie towarzyszy innym strażnikom, a jego ubioru zdecydowanie nie można uznać za "polowy". Moim zdaniem mamy do czynienia z wójtem sądowym (burmistrzem nocnym?), urzędnikiem, o którym pisałem w 1 i 2 części, a który według historyków występował w piętnastowiecznym Sieradzu. Byc może działający "w terenie", razem z szeregowymi strażnikami użytkownicy tego rodzaju tyki posiadali ją jako insygnium, oznakę prerogatyw i obowiązków przekazanych im, jako dowódcom, przez wójta sądowego?

czwartek, 24 października 2013

Militia Siradiensis, cz. 3 - Atrybuty strażnika

Ryc. 1 - Luzerner Schilling (1511-1513): areszt Hansa Spiessa
O wyposażeniu straży miejskich wspomina się przy okazji prac dotyczących uzbrojenia mieszczan, plebsu i/lub piechoty w średniowieczu. Przytaczane są spisy broni zgromadzonej w miejskich arsenałach, poszukuje się odpowiedników wyszczególnionych tam egzemplarzy wśród znanych zabytków archeologicznych i w ikonografii. Z szeroko pojętym uzbrojeniem, ale również innymi elementami wyposażenia miejskich policji/milicji, wiąże się jednak cały szereg zagadnień, o których się nie mówi. Można uznać że nie mówi się o nich, bo ich nie ma, i w pewnym sensie będzie to prawdą. W dzisiejszym wpisie chciałbym jednak zająć się częścią tych kwestii. Refleksje swoje wyprowadzę z części znanych mi pozycji mówiących cokolwiek na ten temat oraz kilku przykładów źródeł ikonograficznych. Będą to więc luźne rozważania, które, mam nadzieję, wywołają burzę w komentarzach, zmieszanie mnie z błotem, rozprawę z mitami i w efekcie zbliżą nas do prawdy...
Ryc. 2 - piechurzy gandawscy


środa, 2 października 2013

Konflikty zbrojne, cz. 2 - Wojna domowa 1382-1385 (I)

Do niniejszego wpisu zbierałem się długo, nie do końca wiedząc, jaką nadać mu formę. Znaczenie i skala wypadków mających miejsce w latach pierwszego polskiego Interregnum nie ominęły terenu stanowiącego przedmiot naszych zainteresowań, w związku z czym omówienie ich sieradzkich epizodów w serii poświęconej konfliktom, choć, jak dalej się okaże, kontrowersyjne, było konieczne. Ponadregionalny charakter owych wydarzeń, przybierających różną formę na poszczególnych ziemiach Królestwa i wzajemnie się przenikających, nie pozwala na rozpatrywanie ich w obrębie pojedynczej jednostki terytorialnej, pozbawione ciągłych odniesień do innych terenów. Nawet specjalistyczne artykuły, skupiające się na konkretnym obszarze, jak wykorzystana przeze mnie praca A. Szymczakowej (Łęczyckie i Sieradzkie wobec zabiegów Siemowita IV o koronę polską, Rocznik Łódzki t. 20 (23) 1975, s. 331-346), odnoszą się do działań prowadzonych np. w Wielkopolsce, tłumacząc kroki podejmowane na obszarach określonych w tytule. Przedstawiany przeze mnie wpis oczywiście znamion specjalistycznego artykułu nie posiada, gdyż nie ma do tego ani potrzeby, ani warsztatu autora. Charakter bloga decyduje o formule możliwie popularnej, a ta z kolei wymusza możliwie pełne przedstawienie ogólnokrajowego kontekstu przebiegających na ziemi sieradzkiej incydentów. Z konieczności wynika zaś obszerność, kontekst bowiem jest zawiły. By obszerność nie szkodziła przejrzystości, rozwinąć trzeba jeszcze liczebność - wpis zostaje zatem podzielony na odcinki. W początkowych jego partiach streszczę dzieje wojny domowej akcentując jej sieradzkie epizody, w dalszych natomiast skupię się na nielicznych aspektach czysto sieradzkich, wydarzeniach o ewidentnie lokalnym charakterze, przedstawieniu postaci oraz interpretacjach.

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Militia Siradiensis, cz. 2 - Funkcjonowanie policyj

Poprzedni wpis traktował o przestrzeni prawnej, w jakiej miejskie siły porządkowe musiały funkcjonować. Teraz zajmę się już samą milicją - kto za porządek w mieście odpowiadał i jak był zorganizowany.
Brak opracowań tego zagadnienia dla Sieradza sprawia, że bazować trzeba na opracowaniach bardziej globalnych, rejestrujących zjawisko straży miejskiej w innych miastach Korony, przenosząc je na znane skądinąd stosunki panujące w Sieradzu. Czyli właśnie na środowisko opisane w części pierwszej, ale również dane demograficzne.
Prerogatywy, jakimi cieszyło się mieszczaństwo, nakładały na ten stan pewne obowiązki. Jednym z nich była konieczność samodzielnego dbania o przestrzeganie obowiązujących w danym ośrodku praw - największej jego chluby. Prawa miejskie obowiązywały w wydzielonej przestrzeni miejskiej, symbolizowanej przez mury. Fortyfikacje, nawet zredukowane do porządkowego płotu, symbolizowały ład i porządek, panujące w ich obrębie. Były swego rodzaju sacrum, przekraczane jedynie przez specjalne bramy i przejścia, zamykane na noc.

sobota, 23 lutego 2013

Militia Siradiensis, cz. 1 - Jurysdykcja

O sieradzkiej milicji z późnego średniowiecza nie można tak naprawdę powiedzieć nic konkretnego. Ponieważ jednak blog niniejszy traktuje o Sieradzu jako mieście, stolicy ziemi i województwa, a w zrzeszającym również i mnie Bractwie Rycerskim Ziemi Sieradzkiej funkcjonuje oddział "milicji miejskiej" którym poniekąd dowodzę, postanowiłem podjąć próbę przeniesienia ogólnych ustaleń dotyczących miejskich służb policyjnych na realia sieradzkie. Nie chcę podstawiać danych historycznych pod wzór i szukać wyniku równania w matematyce, cykl artykułów poświęconych milicji traktuję jako pewną hipotezę, wyrosłą na gruncie nie badań, a poszukiwań w literaturze; jest to też po części postulat badawczy, próba stworzenia punktu odniesienia do poszukiwań źródłowych... Może ktoś się podejmie. Pierwszy artykuł z cyklu "milicyjnego", który Czcigodny Czytelnik właśnie studiuje, jest artykułem wstępnym, przedstawiającym podstawy i obszar sieradzkiej jurysdykcji oraz środowisko prawne, w jakim organizowano zapewne sieradzką milicję.

niedziela, 10 lutego 2013

Konflikty zbrojne w Sieradzkiem cz. 1 - Rycerskie zajazdy i rozboje

Rycerstwo polskie w późnym średniowieczu zabrnęło już w etap sądowego awanturnictwa. Zalążków konfliktów nie brakowało, dotyczyły one przede wszystkim spraw majątkowych, związanych z wyznaczaniem granic posiadłości, sprzedażą, dziedziczeniem, podziałem majątku etc. Większości spraw dochodzono przed sądem, czasem jednak, czy to z niewiary w pomyślny wyrok, czy z chęci uprzedzenia faktów, stworzenia korzystniejszej sytuacji czy też z popędliwości i "niedojrzałości obywatelskiej", starano się działać na własną rękę, zagarniając "należące się" dobra ruchome jak i nieruchome, dokonując dewastacji mienia, zabójstwa lub zajazdu. Zabójstwa z kolei wywoływały rodowe wróżdy. Zajazd stanowił jedną z oczywistych i powszechnych dróg postępowania, o czym świadczą dążenia do uzyskania przed sądem zapewnień o np. niedokonywaniu zajazdu w celu odzyskania uposażenia zmarłej. Najście na dom stanowiło jeden z czterech artykułów grodzkich, wchodzących w zakres kompetencji sądu grodzkiego (obok zabójstwa, gwałtu i podpalenia; statuty nieszawskie w 1454 dodały jeszcze zbiegostwo kmieci). Ponadto, nie każdemu posiadaczowi ziemskiemu odpowiadała sytuacja, gdy przez jego posiadłości biegnie droga królewska. Jeśli nie przyszło mu do głowy jej zaoranie, zdecydować się mógł na czatowanie przy niej w celu rozboju i/lub uniemożliwienia przejazdu. Przyczyn mogło być i było oczywiście wiele, jak dowiodą przytoczone dalej przykłady.