wtorek, 13 grudnia 2016

Tożsamość bez abstrakcji. Ożywić i zabezpieczyć przestrzeń zabytkową! - konferencja Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej



3 grudnia b.r., pod szyldem Bractwa Rycerskiego Ziemi Sieradzkiej, we współpracy z Muzeum Okręgowym w Sieradzu, zorganizowaliśmy kameralną konferencję poświęconą wykorzystaniu środowisk rekonstrukcji historycznej w promowaniu konkretnych zabytków, ale również samej idei zabytku, która przeżywa w Polsce daleko posunięty kryzys. Opiekunem naukowym przedsięwzięcia zgodziła się zostać p. prof dr hab. Anna Marciniak-Kajzer, kierownik Katedry Archeologii Historycznej i Bronioznawstwa Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego.

piątek, 6 marca 2015

Żołnierska moda u progu renesansu, cz. 1 - Źródła, podstawy i metodyka

Tytuł nowej serii wpisów jest dość bałamutny.
Trudno mówić o modzie wojskowej w czasach, gdy męska moda ogólnie była silnie związana ze stylistyką uzbrojenia, watowane doublety powielały kształt napierśnika, a napleczniki kirysów zdobiono w kanelury nawiązujące do popularnego na przełomie XV i XVI w. plisowania tylnych części ubioru.
Jak przekonuje ikonografia, ubiór żołnierzy nie odbiegał zasadniczo od zwykłego stroju męskiego, noszonego przez wszystkie warstwy społeczne, choć sporadycznie ozdabiano go krzyżami św. Jerzego bądź barwami miasta wystawiającego oddział (żołnierze z Zurychu przedstawiani są w strojach o kolorystyce herbu tego miasta). Wraz z zaczątkami renesansu, daje się zauważyć stosunkowo częste (preferowane) zakładanie przez żołnierzy ubrań rzezanych, obfitujących w porozcinane bufki, ukazujące pofałdowaną koszulę lub kontrastującą podszewkę. Ta stylistyka rozwinęła się w ekstrawaganckie stroje landsknechtów i w pierwszej kolejności została podchwycona przez arystokrację, przede wszystkim chyba młodzież (archaiczne tezy p. Gutkowskiej raczej znajdują potwierdzenie w malarstwie tego okresu). Podobną drogą do polskiej kultury zaczęły przenikać wtedy stroje orientalne. 

Szwajcarska piechota z początku XVI wieku
w kronice Diebolda Schillinga.

czwartek, 8 stycznia 2015

Staropolskie wędrówki po miejskich szynkach i gospodach

Na tematykę dzisiejszego wpisu wpływ ma szczególny okres, w jakim Naród Nasz odnajduje się co roku. Mamy karnawał, więc niektórzy z pewnością intensyfikują swoją bachiczną aktywność. Jednym ku uciesze, drugim ku przestrodze, wpis ten dedykuję.

Traktować będzie o kulturze picia w miastach Ziemi Sieradzkiej w XVII wieku.
Kultura picia, panująca w dawnych wiekach, za nic nie przystaje do naszych dzisiejszych wyobrażeń o pojęciu kultury. A jednak była to kultura szeroko pojęta, obejmująca zarówno sferę duchową i społeczną, jak materialną. Najlepiej wyraża to przestrzeń, w jakiej pito: przestrzeń szynku, domu, miasta itd. Pod względem materialnym kultura picia zaczyna się na typach spożywanych trunków i używanych do tego naczyń, a kończy tam, gdzie zawsze...

wtorek, 30 września 2014

Przygródek zamku w Sieradzu

Jak twierdzą badacze średniowiecznego Sieradza, w XV wieku bardzo prestiżową ulicą tego lokacyjnego miasta była platea Castrensis - dzisiejsza Zamkowa. Wiodła ona od północno-wschodniego naroża Rynku prosto na zamek, biegnąc mostem ponad nurtem płynącej wówczas tamtędy rzeki Warty (por. mój wpis o ulicy Wodnej). Dobrze łączyła ona miasto z siedzibą starosty; prawdopodobnie, dzięki uwarunkowaniom geomorfologicznym, nie zaistniała nigdy konieczność przecięcia jej bramą z prawdziwego zdarzenia. W strefie bliższej miastu gęstniała zabudowa należąca do zamożnych mieszczan, ale też zatrudnionych na zamku urzędników. Mieszkający tu mieszczanie parali się często rzemiosłami luksusowymi, znajdując nabywców wśród zamkowej klienteli oraz personelu - byli to najwybitniejsi w Sieradzu szewcy, siodlarze i kuśnierze. Im dalej od Rynku, tym posesje stawały się obszerniejsze. Nad rzeką ulokowała się łaźnia miejska, młyny i folwarki, a także kolegiata pw. Świętej Trójcy. Jeszcze na przełomie XV i XVI wieku, być może w pierwszych latach po 1500 r. (tuż przed pożarem z 1509 roku), właściciel jednej z pierwszych parcel tej ulicy mógł sobie pozwolić na luksusową, importowaną kamionkę i najmodniejsze w owym czasie ostrogi. A jednak historyk Sieradza, Urszula Sowina, dostrzega już w I połowie XVI wieku wyraźny spadek prestiżu ul. Zamkowej. Ceny parcel zaczęły bardzo mocno spadać, wynieśli się stąd bogaci mistrzowie rzemiosła. U. Sowina wiąże to zjawisko z "ogólnym upadkiem mieszczaństwa w nowożytnej Polsce". Mniej więcej w tym samym czasie pojawiają się pierwsze informacje o przygródku sieradzkiego zamku.

czwartek, 11 września 2014

Nadrabianie zaległości...

Po raz kolejny doszło do karygodnego zaniedbania z mojej strony.
Kwiecień dobrze rokował - zaczynałem powoli dążyć do systematycznego publikowania wpisów co dwa tygodnie.

Niestety, archeologia jest nieubłagana. W maju wylądowałem na wykopaliskach, a kolejne miesiące przyniosły jeszcze większą zawieruchę, której ostateczny finał przypadł na ostatnie dni.

Krótko mówiąc, licencjat pt. "Budownictwo drewniane w późnośredniowiecznym Sieradzu" został obroniony :)

W najbliższym czasie planuję go w jakiś sposób udostępnić - myślę, że jest to dość ważny moment w archeologicznych badaniach mieszczańskiego budownictwa drewnianego średniowiecznej Polski. Polska Centralna pozostaje pod tym względem białą plamą, a badania nad Sieradzem przyniosły wiele materiału, który czeka na specjalistyczne analizy. Przyczynkiem do jednej z nich jest moja skromna praca.



Na najbliższe miesiące przewiduję znaczną intensyfikację prac na tym blogu. Przygotowywanych jest kilkanaście artykułów na szereg tematów, które znacznie poszerzą dość monotonny na tą chwilę zakres bloga. W tym roku wyprowadzę Czytelników poza mury lokacyjnego Sieradza, aby wrócić na trakty i bezdroża ziemi sieradzkiej, zatrzymując się w co poniektórych miastach i majątkach; powrócimy też na wojenną ścieżkę konfliktów zbrojnych, razem z królem Jagiełłą przyłączając do województwa sieradzkiego ziemię wieluńską.
Zanim jednak zajrzymy na kamieniste południe, przyjdzie nam przekroczyć bramę wychodzącą na wschód; przejść przez most na Warcie/Żeglinie i przez chwilę zamarudzić na przygródku sieradzkiego zamku.

Sprawy miasta Sieradza na pewien czas odkładam, m.in. ze względu na nieuchronnie zbliżający się termin wydania jego monografii - artykuł na ten temat na stronie lokalnego Naszego Radia - która powinna dostarczyć wielu nowych danych do rozważań na blogu.


*

Ponadto, w ostatnim czasie założyłem drugiego bloga, przybliżającego inną moją inicjatywę - "archeologię alchemii". Zapraszam: http://pracownia-alchemika.blogspot.com :)

Oba blogi w niektórych przypadkach będą się zazębiać, gdyż również o ziemię sieradzką otarli się przedstawiciele rozmaitych nauk tajemnych.

niedziela, 20 kwietnia 2014

Zaułki Starego Sieradza, cz. 1 - Ulica Wodna

Układ ulic sieradzkiej starówki, jak uważają historycy, pozostaje niezmienny od czasów lokacyjnych. W perspektywie archeologicznej sprawa ta nie przedstawia się w sposób równie oczywisty i bardzo możliwe, że taki pogląd ulegnie weryfikacji. Mało które miasto powstawało jednorazowo, niejednokrotnie układ lokacyjny nachodził na istniejące już osadnictwo, a poza tym częste pożary sprzyjały wprowadzaniu do przestrzeni miejskiej rozmaitych modyfikacji. O ile dokładny przebieg np. ulicy Wszystkich Świętych w XVI wieku mógł być trochę inny niż obecnej Kolegiackiej, biegła ona przez tą samą okolicę, łącząc Bramę Krakowską z Rynkiem oraz mijając ufundowaną w XIV wieku Farę. Była to jedna z dróg tranzytowych, powielających w obrębie miejskich murów szlaki handlowe, na styku których powstał Sieradz. Szlaki te łączyły Północ z Południem i Zachód ze Wschodem.

Wschodnia część miasta (patrz: strzałka N w prawym górnym rogu!)
Plan miasta Sieradza w Guberni Warszawskiej w Powiecie Sieradzkim położonego,
zdziałany w r. 1823. W. Ziółkowski Mier. Przys.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Militia Siradiensis, cz. 4 - Broń mieszczan sieradzkich (przegląd)

Człowiek wolny to człowiek zbrojny. Indywidualne posiadanie broni daje możliwość zapewnienia bezpieczeństwa własnej rodzinie i dobytkowi, a powszechność zjawiska pozwala całemu społeczeństwu obronę swoich praw przed zakusami tych, którzy na nie dybią - nawet, jeśli stanowią oni rządzącą w kraju bądź regionie elitę. W średniowieczu doskonale zdawano sobie z tego sprawę, a zagrożeń nie brakowało. Na własnym orężu poddanych opierała się zbrojna potęga państw feudalnych. To samo dotyczyło miast, struktur dużo mniejszych, ale zorganizowanych w najwyższym stopniu. Posiadanie broni było obowiązkiem każdego obywatela, swoje arsenały utrzymywać zobowiązane były również cechy. Na konkretne jej typy zapotrzebowanie generowały ogólne przemiany wojskowości, ale także działające bractwa strzeleckie oraz trendy panujące w szkołach fechtunku. Spośród ludności miejskiej rekrutowała się znaczna część wojsk zaciężnych i najemnych, zwłaszcza piechoty, znanej nam dobrze z książki T. Grabarczyka. Ponadto niektórzy mieszczanie, w związku z posiadanymi gruntami lub pełnioną funkcją, byli zobowiązani do służby rycerskiej, wymagającej posiadania stosownego rynsztunku. Zmilitaryzowanie ludności owych czasów pogłębiała wielofunkcyjność rozmaitych narzędzi, w razie potrzeby łatwo znajdujących bojowe zastosowanie.
Mieszczanie broniący miasta przed Tatarami.
Legenda św. Jadwigi Śląskiej